Losowe opowiadanie:



Panujące w pomieszczeniu sekcji programowania systemowego Tony pochylił się nad jednym z dzieciaków.
- No, jak to, szefie. Jestem w drodze do Kalispell.
- W Kalispell?
- Tak. Nie mogą się zalogować. Jedź tam i sprawdź.
- Ale, szefie, ja jestem programistą. Nie może tego zrobić jakiś admin.
- Tak wyszło, Bergman. To pilne.
- Ale co z tymi dzieciakami?
- To tylko dzieci. Jedź! Zaraz ktoś cię zmieni. - Połączenie zostało przerwane. Berman opuścił komórkę i chwilę stał, jakby się wahał, a później wzruszył ramionami.
- Polecenie Ortegi, a skoro Wielki Orti ma więcej dzieci niż kundel pcheł. Znacznie więcej, stary.
- Nieślubne? - Tony zniżył konspiracyjnie głos.
- Ba! - Mike wzniósł do góry palec wskazujący, a potem zrobił w tył zwrot i odmaszerował.
Gdy drzwi się zasunęły, manager znów przystąpił do skubania brody. Trwało to ponad pół minuty. Oczywiście trudno postronnemu obserwatorowi precyzyjnie określić, co działo się pod okrytą rudym włosem czaszką, w każdym razie efektem tych przemyśleń był kolejny telefon.
- Co jest, Tony? - spytał Ortega, podnosząc słuchawkę.
- Tak, Roger. Co się stało?
- Nie wiem. Jak będziesz na miejscu, to pogadamy. Teraz wracaj.


Pozostałe opowiadania:
1 2 3 14997 14998 14999