- Co jest, Mike? - zapytał.
- Nic, Roger. Masz tu trzy kałamarze. Pobaw się z nimi.
- Co?
- Co, co? Masz się zająć dziećmi i koniec.
- Zwariowałeś?
- Ja zwariowałem!? Pogadaj z Ortim. To jego pomysł.
- Ale co ja mam z nimi robić?
- A rób sobie co chcesz. Mnie to lata.
- To dzieci Ortegi?
- A bo ja wiem? - odparł Mike, a potem przymrużył jedno oko. - Nie. No co ty bredzisz, człowieku. Przecież on ma dwie dziewczynki. Tak się złożyło, że o tym wiem, bo ostatnio zaprosił mnie na niedzielny obiad. - Mówiąc to wyprostował się, skrzyżował ręce na piersi i popatrzył na kolegów. Potrząsnęli przecząco głowami, więc znów przyłożył słuchawkę do ucha. - Dobra, Bergman, wracaj do firmy.
- Ale co się stało?
- Nie wiem. Jak będziesz na miejscu, to pogadamy. Teraz wracaj.
- Do domu. - Dzieci ustawiły się przy wyjściu, a jeden z chłopców szarpał go za rękaw.
- Chwileczkę. - Brodacz był wyraźnie podenerwowany. - Coś mi tu śmierdzi. Sprawdźcie, czy nie było jakiegoś włamu.
Mężczyźni zasiedli za konsolami. Dłonie biegały po elastycznych płytkach padów, a oczy wprawnie przeglądały rzędy zapisów.
- Nic nie widzę, szefie - powiedział blondyn w niebieskim swetrze.
- U mnie też czysto - potwierdził drugi i rozłożył ręce.
Pozostałe opowiadania:
1 2 3 10417 10418 10419 10420 10421 14997 14998 14999
- Nic, Roger. Masz tu trzy kałamarze. Pobaw się z nimi.
- Co?
- Co, co? Masz się zająć dziećmi i koniec.
- Zwariowałeś?
- Ja zwariowałem!? Pogadaj z Ortim. To jego pomysł.
- Ale co ja mam z nimi robić?
- A rób sobie co chcesz. Mnie to lata.
- To dzieci Ortegi?
- A bo ja wiem? - odparł Mike, a potem przymrużył jedno oko. - Nie. No co ty bredzisz, człowieku. Przecież on ma dwie dziewczynki. Tak się złożyło, że o tym wiem, bo ostatnio zaprosił mnie na niedzielny obiad. - Mówiąc to wyprostował się, skrzyżował ręce na piersi i popatrzył na kolegów. Potrząsnęli przecząco głowami, więc znów przyłożył słuchawkę do ucha. - Dobra, Bergman, wracaj do firmy.
- Ale co się stało?
- Nie wiem. Jak będziesz na miejscu, to pogadamy. Teraz wracaj.
- Do domu. - Dzieci ustawiły się przy wyjściu, a jeden z chłopców szarpał go za rękaw.
- Chwileczkę. - Brodacz był wyraźnie podenerwowany. - Coś mi tu śmierdzi. Sprawdźcie, czy nie było jakiegoś włamu.
Mężczyźni zasiedli za konsolami. Dłonie biegały po elastycznych płytkach padów, a oczy wprawnie przeglądały rzędy zapisów.
- Nic nie widzę, szefie - powiedział blondyn w niebieskim swetrze.
- U mnie też czysto - potwierdził drugi i rozłożył ręce.
Pozostałe opowiadania:
1 2 3 10417 10418 10419 10420 10421 14997 14998 14999
Opowiadania - strona główna
- Tak.
- Dobrz...
- Chcemy wracać. - S...
- No jak tam, dziec...
- Do domu. - Dzieci...
Brodacz spojrzał w ...
- OK, OK. - Mike mac...
- Nic nie widzę, sz...
- Do domu. - Dzieci...
- Do Klispell?
...
- Tu Beatrice Orteg...
- Dobrze, dobrze. -...
Ortega nie widział ...
- Prześlij źródła d...
- Już mówiłem. Namó...
- Rozumiecie coś z ...
- Witam szefie - od...
- A jasna cholera t...
- Nie ma pan dostęp...
- Nie wiem. Jak będ...
Mapa strony
- Tak.
- Dobrz...
- Chcemy wracać. - S...
- No jak tam, dziec...
- Do domu. - Dzieci...
Brodacz spojrzał w ...
- OK, OK. - Mike mac...
- Nic nie widzę, sz...
- Do domu. - Dzieci...
- Do Klispell?
...
- Tu Beatrice Orteg...
- Dobrze, dobrze. -...
Ortega nie widział ...
- Prześlij źródła d...
- Już mówiłem. Namó...
- Rozumiecie coś z ...
- Witam szefie - od...
- A jasna cholera t...
- Nie ma pan dostęp...
- Nie wiem. Jak będ...
Mapa strony