- No nareszcie - powiedział blondyn w niebieskim swetrze.
- U mnie też czysto - potwierdził drugi i rozłożył ręce.
- Siku. - Jeden z chłopców szarpał go za rękaw.
- Chwileczkę. - Brodacz był wyraźnie podenerwowany. - Coś mi tu śmierdzi. Sprawdźcie, czy nie było jakiegoś włamu.
Mężczyźni zasiedli za konsolami. Dłonie biegały po elastycznych płytkach padów, a oczy wprawnie przeglądały rzędy zapisów.
- Nic nie widzę, szefie - powiedział blondyn w niebieskim swetrze.
- U mnie też czysto - potwierdził drugi i rozłożył ręce.
- Siku. - Jeden z chłopców szarpał go za rękaw.
- Chwileczkę, sprawdzę czy jest - odparła i zawiesiła połączenie. - Dyrektorze, małżonka. Czy połączyć?
- Tak. Proszę połączyć, pano Braxton. - Ton polecenia był bardzo oficjalny.
- Dyrektor na linii, proszę pani. - Janet wcisnęła klawisz uruchamiający sesję.
- Witaj, Janet - litery pojawiały się zbyt prędko nawet, gdyby po drugiej stronie, w miejscu oddzielonym od rudowłosej Janet nieodgadłą tajemnicą Sieci, siedział mistrz stanu w pisaniu na czas. Nie zwróciła na to uwagi. Otarła łzę wierzchem dłoni i położyła dłonie na padzie i zastygła ze wzrokiem utkwionym przed siebie. Z zadumy wyrwał ją dopiero dochodzący z plastikowej skrzynki głos.
- Janet, złotko - powiedział Ortega. - Mam dziś ciężki dzień. Zrób nam po dużym drinku i przyjdź do mnie. Trzeba się jakoś odprężyć.
Ocknęła się i przez jakiś czas kiwała głową, jakby nie mogła się zdecydować, co dalej. Później na twarzy pojawił się wesoły grymas, a naciskając klawisz interkomu uśmiechała się.
- No jak tam, dzieciaki Udała się wycieczka?
- Tak. Dziękujemy - odpowiedziała chłodno, stawiając tacę na biurku.
- Ale ja się przecież nie kłócę, Janet. Proszę cię tylko, żebyś na razie nie łączyła. Po prostu powiedz im, że się zastanowię i oddzwonię. Aha i wpadnij do mnie. - Nie czekając na odpowiedź, przerwał połączenie i ze złością wcisnął telefon do ładowarki, a później przeciągnął głową po rzednących włosach i położył nogi na biurku.
- Lód? Czy to znaczy, że mała Janet znów będzie milusia? - Zaśmiał się, a potem, zgasił papierosa i ciężko podniósł się z fotela. Wysoki wzrost odwracał uwagę od wystającego brzucha. Okrążył biurko i zaszedł ją do tyłu. Brązowy płyn wypełnił jedną trzecią szklanki, gdy poczuła na karku przyspieszony oddech. Jedna ręka objęła jej piersi. Druga zaplątała się we włosach.
- Pięknie pachniesz - szepnął prosto do ucha. - Ten zapach prześladuje mnie całymi dniami, Janet. Nawet nocami nie potrafię go zapomnieć.
Pozostałe opowiadania:
1 2 3 13304 13305 13306 13307 13308 14997 14998 14999
- U mnie też czysto - potwierdził drugi i rozłożył ręce.
- Siku. - Jeden z chłopców szarpał go za rękaw.
- Chwileczkę. - Brodacz był wyraźnie podenerwowany. - Coś mi tu śmierdzi. Sprawdźcie, czy nie było jakiegoś włamu.
Mężczyźni zasiedli za konsolami. Dłonie biegały po elastycznych płytkach padów, a oczy wprawnie przeglądały rzędy zapisów.
- Nic nie widzę, szefie - powiedział blondyn w niebieskim swetrze.
- U mnie też czysto - potwierdził drugi i rozłożył ręce.
- Siku. - Jeden z chłopców szarpał go za rękaw.
- Chwileczkę, sprawdzę czy jest - odparła i zawiesiła połączenie. - Dyrektorze, małżonka. Czy połączyć?
- Tak. Proszę połączyć, pano Braxton. - Ton polecenia był bardzo oficjalny.
- Dyrektor na linii, proszę pani. - Janet wcisnęła klawisz uruchamiający sesję.
- Witaj, Janet - litery pojawiały się zbyt prędko nawet, gdyby po drugiej stronie, w miejscu oddzielonym od rudowłosej Janet nieodgadłą tajemnicą Sieci, siedział mistrz stanu w pisaniu na czas. Nie zwróciła na to uwagi. Otarła łzę wierzchem dłoni i położyła dłonie na padzie i zastygła ze wzrokiem utkwionym przed siebie. Z zadumy wyrwał ją dopiero dochodzący z plastikowej skrzynki głos.
- Janet, złotko - powiedział Ortega. - Mam dziś ciężki dzień. Zrób nam po dużym drinku i przyjdź do mnie. Trzeba się jakoś odprężyć.
Ocknęła się i przez jakiś czas kiwała głową, jakby nie mogła się zdecydować, co dalej. Później na twarzy pojawił się wesoły grymas, a naciskając klawisz interkomu uśmiechała się.
- No jak tam, dzieciaki Udała się wycieczka?
- Tak. Dziękujemy - odpowiedziała chłodno, stawiając tacę na biurku.
- Ale ja się przecież nie kłócę, Janet. Proszę cię tylko, żebyś na razie nie łączyła. Po prostu powiedz im, że się zastanowię i oddzwonię. Aha i wpadnij do mnie. - Nie czekając na odpowiedź, przerwał połączenie i ze złością wcisnął telefon do ładowarki, a później przeciągnął głową po rzednących włosach i położył nogi na biurku.
- Lód? Czy to znaczy, że mała Janet znów będzie milusia? - Zaśmiał się, a potem, zgasił papierosa i ciężko podniósł się z fotela. Wysoki wzrost odwracał uwagę od wystającego brzucha. Okrążył biurko i zaszedł ją do tyłu. Brązowy płyn wypełnił jedną trzecią szklanki, gdy poczuła na karku przyspieszony oddech. Jedna ręka objęła jej piersi. Druga zaplątała się we włosach.
- Pięknie pachniesz - szepnął prosto do ucha. - Ten zapach prześladuje mnie całymi dniami, Janet. Nawet nocami nie potrafię go zapomnieć.
Pozostałe opowiadania:
1 2 3 13304 13305 13306 13307 13308 14997 14998 14999
Opowiadania - strona główna
- Ale co się stało?...
- Dzwonię, żeby pow...
Po kilku sekundach d...
- To dlaczego mi o ...
Janet podniosła się,...
- Najpierw cię poł±...
- Polecenie Ortegi,...
- Pamiętam. Z rana ...
- Moje dzieci? Psia...
- Nic nie widzę, sze...
- Przestań, Jose. Co...
- U mnie też czysto...
- Ale co to s± za d...
- Do zobaczenia, Ja...
- No przecież sam m...
- Najpierw usi±dĽ, ...
- Do domu. - Dzieci...
- To dzieci Ortegi?...
- No, chciałem tylk...
Mapa strony
- Ale co się stało?...
- Dzwonię, żeby pow...
Po kilku sekundach d...
- To dlaczego mi o ...
Janet podniosła się,...
- Najpierw cię poł±...
- Polecenie Ortegi,...
- Pamiętam. Z rana ...
- Moje dzieci? Psia...
- Nic nie widzę, sze...
- Przestań, Jose. Co...
- U mnie też czysto...
- Ale co to s± za d...
- Do zobaczenia, Ja...
- No przecież sam m...
- Najpierw usi±dĽ, ...
- Do domu. - Dzieci...
- To dzieci Ortegi?...
- No, chciałem tylk...
Mapa strony