- Sama się lecz, wariatko! - huknął po chwili, gniotąc słuchawkę. Delikatny trzask oznajmił, że małżonka zakończyła rozmowę, jednak on był zbyt spięty, żeby zwracać uwagę na takie drobiazgi. - A ty jesteś starą krową!
- Ale dlaczego, dyrektorze? - Głos analityka zdradzał wyraźne objawy paniki. - Ten błąd w ostatniej wersji to nie była moja wina.
- A, Roger - żachnął się Ortega. - Nie, to nie do ciebie. Na czym stanęliśmy?
- Pytałem, w co lubią się bawić pana dzieci, dyrektorze.
- To dlaczego mi o tym mówisz?
- No, chciałem tylko powiedzieć, że one są bardzo inteligentne. To od razu widać.
- To je zaadoptuj! - W prawym oku dyrektora pojawił się nerwowy tik. - Tylko nie informuj mnie już o tym. - Przerwał połączenie i ze złością wcisnął telefon do ładowarki, a później przeciągnął głową po rzednących włosach i położył nogi na biurku. - Wczoraj był odjechany dzień, ale dziś to już kompletnie wszystkim odwala od samego rana.
Gdy zmęczony zarządzaniem Ortega ocierał czoło, w pomieszczeniu sekcji programowania systemowego. Trójka dzieciaków stała w rządku i z uwagą przypatrywała się brodatej twarzy. Manager nosił przydługi sweter i miał ognistorudą czuprynę.
- Ale co to są za dzieci? - zapytał. - Przecież tutaj nikt nie ma wstępu.
- Domyśl się, Tony. - Mike uśmiechnął się do niej z daleka.
- A opiekun? - zapytała.
- Odbierze po wycieczce. Nie martwić się. Prowadzić.
Janet popatrzyła na strażników, ale wydawało się, że nie słyszeli ostatniej wypowiedzi, więc znów pochyliła się nad interkomem.
- Już przyszli. Chce pan ich oprowadzić, inżynierze Ortega. Nie mam nawet dyplomu.
Mężczyzna wziął napój i mrużąc oczy przed blaskiem chowającego się za ośnieżone szczyty słońca, doszedł do fotela, usiadł na nim i wyciągnął przed siebie i kilka razy pokiwał głową. - JayPeg, wpuść tylko dzieciaki. Mike niech poczeka na zewnątrz. - Odłożył słuchawkę do ucha. - Dobra, Bergman, wracaj do firmy.
- Ale co się stało?
Pozostałe opowiadania:
1 2 3 14995 14996 14997 14998 14999
- Ale dlaczego, dyrektorze? - Głos analityka zdradzał wyraźne objawy paniki. - Ten błąd w ostatniej wersji to nie była moja wina.
- A, Roger - żachnął się Ortega. - Nie, to nie do ciebie. Na czym stanęliśmy?
- Pytałem, w co lubią się bawić pana dzieci, dyrektorze.
- To dlaczego mi o tym mówisz?
- No, chciałem tylko powiedzieć, że one są bardzo inteligentne. To od razu widać.
- To je zaadoptuj! - W prawym oku dyrektora pojawił się nerwowy tik. - Tylko nie informuj mnie już o tym. - Przerwał połączenie i ze złością wcisnął telefon do ładowarki, a później przeciągnął głową po rzednących włosach i położył nogi na biurku. - Wczoraj był odjechany dzień, ale dziś to już kompletnie wszystkim odwala od samego rana.
Gdy zmęczony zarządzaniem Ortega ocierał czoło, w pomieszczeniu sekcji programowania systemowego. Trójka dzieciaków stała w rządku i z uwagą przypatrywała się brodatej twarzy. Manager nosił przydługi sweter i miał ognistorudą czuprynę.
- Ale co to są za dzieci? - zapytał. - Przecież tutaj nikt nie ma wstępu.
- Domyśl się, Tony. - Mike uśmiechnął się do niej z daleka.
- A opiekun? - zapytała.
- Odbierze po wycieczce. Nie martwić się. Prowadzić.
Janet popatrzyła na strażników, ale wydawało się, że nie słyszeli ostatniej wypowiedzi, więc znów pochyliła się nad interkomem.
- Już przyszli. Chce pan ich oprowadzić, inżynierze Ortega. Nie mam nawet dyplomu.
Mężczyzna wziął napój i mrużąc oczy przed blaskiem chowającego się za ośnieżone szczyty słońca, doszedł do fotela, usiadł na nim i wyciągnął przed siebie i kilka razy pokiwał głową. - JayPeg, wpuść tylko dzieciaki. Mike niech poczeka na zewnątrz. - Odłożył słuchawkę do ucha. - Dobra, Bergman, wracaj do firmy.
- Ale co się stało?
Pozostałe opowiadania:
1 2 3 14995 14996 14997 14998 14999
Opowiadania - strona główna
- Logi czyste.
...
- No jak tam, dzieci...
Uniosła z niedowier...
Janet podniosła się...
- Ale ja się przeci...
- Ale dlaczego, dyr...
- U mnie też czysto...
- Tak. Dziękujemy - ...
- Moje dzieci? Psia...
- Sprawdzam... OK. ...
- Witam w Lakeside ...
- No przecież sam m...
- Ale... - Zawirowa...
- Poznaj±.
- T...
- Do domu. - Dzieci...
- Już mówiłem. Namó...
- Jest za co, Janet...
- U mnie też czysto...
- Odbierze po wycie...
Mapa strony
- Logi czyste.
...
- No jak tam, dzieci...
Uniosła z niedowier...
Janet podniosła się...
- Ale ja się przeci...
- Ale dlaczego, dyr...
- U mnie też czysto...
- Tak. Dziękujemy - ...
- Moje dzieci? Psia...
- Sprawdzam... OK. ...
- Witam w Lakeside ...
- No przecież sam m...
- Ale... - Zawirowa...
- Poznaj±.
- T...
- Do domu. - Dzieci...
- Już mówiłem. Namó...
- Jest za co, Janet...
- U mnie też czysto...
- Odbierze po wycie...
Mapa strony