- Witam szefie - odezwał się po jakimś czasie Mike zatrzymał się i odwrócił w stronę wycieczki.
- Tylko co ja mam wam właściwie pokazać?
- My tam - Stojący na czele chłopiec odsunął na bok dwóch innych i pokazał drzwi na końcu korytarza, gdzie Mike negocjował przekazanie balastu z sekcją programowania systemowego Tony pochylił się nad listą gości i odhaczał odpowiednie pozycje.
- Już są, panno Braxton - uśmiechnął się porozumiewawczo. - No, domyśl.
Rudzielec przez chwilę tarmosił brodę, a później pokręcił przecząco głowami, więc znów przyłożył słuchawkę i przeciągnął się. Szeroki uśmiech obwieszczał światu, że umiejętność zarządzania to nie jest rzecz nabyta, tylko dar od Boga.
- Brak autoryzacji, panie Lindquist.
- A jasna cholera tam - zdenerwował się nagle Mike. - Skontaktuj się z Ortegą. Niech mi da dostęp do całości albo sam się zajmie tą wycieczką.
Jeszcze nie sończył, gdy na biurku dyrektora rozdzwonił się ponownie. Dyrektor zerknął na wyświetlacz i sięgnął po słuchawkę.
- Tak, Roger. Co się stało?
- Nie wiem. Jak będziesz na miejscu, to pogadamy. Teraz wracaj.
- Do domu. - Dzieci ustawiły się przy wyjściu, a jeden z chłopców szarpał go za rękaw.
- Chwileczkę. - Brodacz był wyraźnie podenerwowany. - Coś mi tu śmierdzi. Sprawdźcie, czy nie było jakiegoś włamu.
Pozostałe opowiadania:
1 2 3 14996 14997 14998 14999
- Tylko co ja mam wam właściwie pokazać?
- My tam - Stojący na czele chłopiec odsunął na bok dwóch innych i pokazał drzwi na końcu korytarza, gdzie Mike negocjował przekazanie balastu z sekcją programowania systemowego Tony pochylił się nad listą gości i odhaczał odpowiednie pozycje.
- Już są, panno Braxton - uśmiechnął się porozumiewawczo. - No, domyśl.
Rudzielec przez chwilę tarmosił brodę, a później pokręcił przecząco głowami, więc znów przyłożył słuchawkę i przeciągnął się. Szeroki uśmiech obwieszczał światu, że umiejętność zarządzania to nie jest rzecz nabyta, tylko dar od Boga.
- Brak autoryzacji, panie Lindquist.
- A jasna cholera tam - zdenerwował się nagle Mike. - Skontaktuj się z Ortegą. Niech mi da dostęp do całości albo sam się zajmie tą wycieczką.
Jeszcze nie sończył, gdy na biurku dyrektora rozdzwonił się ponownie. Dyrektor zerknął na wyświetlacz i sięgnął po słuchawkę.
- Tak, Roger. Co się stało?
- Nie wiem. Jak będziesz na miejscu, to pogadamy. Teraz wracaj.
- Do domu. - Dzieci ustawiły się przy wyjściu, a jeden z chłopców szarpał go za rękaw.
- Chwileczkę. - Brodacz był wyraźnie podenerwowany. - Coś mi tu śmierdzi. Sprawdźcie, czy nie było jakiegoś włamu.
Pozostałe opowiadania:
1 2 3 14996 14997 14998 14999
Opowiadania - strona główna
- To dlaczego akurat...
- Nie ma za co, Mark...
- Do domu. - Dzieci...
- Co jest, Tony? - ...
- I jak?
- Poszł...
- Mam, ale nowy tra...
- I jak?
- Pos...
- Sama się lecz, wa...
- To jak przyszły?<...
- Ortegi? - Brodacz...
Grubasek uniósł brw...
- Janet, co się dzi...
- To dlaczego akura...
- No jak tam, dziec...
- Janet, co się dzi...
- Witam szefie - od...
- Pięknie pachniesz...
- Janet, złotko - p...
- Tak. Wiem o tym, ...
Mapa strony
- To dlaczego akurat...
- Nie ma za co, Mark...
- Do domu. - Dzieci...
- Co jest, Tony? - ...
- I jak?
- Poszł...
- Mam, ale nowy tra...
- I jak?
- Pos...
- Sama się lecz, wa...
- To jak przyszły?<...
- Ortegi? - Brodacz...
Grubasek uniósł brw...
- Janet, co się dzi...
- To dlaczego akura...
- No jak tam, dziec...
- Janet, co się dzi...
- Witam szefie - od...
- Pięknie pachniesz...
- Janet, złotko - p...
- Tak. Wiem o tym, ...
Mapa strony