- Ja? Kiedy?
- No jak to, kiedy? Dziesięć minut temu. Nie pamięta pan?
- Rozumiecie coś z tego? - Tony opuścił telefon na wysokość bioder i popatrzył na kolegów. Potrząsnęli przecząco głowami, więc znów przyłożył słuchawkę i przeciągnął się leniwie, a potem zatarł dłonie i uśmiechnął, jak wygłodzony drwal na widok połcia słoniny. - Może dałoby się coś zrobić dla małej Janet. Gdyby tylko znów zrobiła się milusia?
Dziewczyna nie odwzajemniła uśmiechu. Szybko nalała sobie miarkę burbona, a potem spojrzała mu w oczy i wypiła do dna.
- To co, zgodzisz się? - zapytała rzeczowo.
- Aleś się konkretna zrobiła, Janet. Nie tak prędko. Najpiew polej jeszcze po lufce.
Gdy przygotowywała drinki, podniósł się, podszedł do wyjścia i przysunęło twarz do okna. Z szeroko otwartą buzią i przyciśniętym do szyby noskiem wyglądało jak słodkie niewiniątko. Pozostałe zaczęły z wprawą zdejmować pokrywy zabezpieczające komputerów i urządzeń peryferyjnych. Po wpięciu kilku wtyczek i połączeniu ich z przenośnymi padami, utkwili wzrok w płaskich ekranach. Palce spadały na klawisze, a w spokojnych oczach odbijał się potok sunących cyfr.
- Masz kody? - zapytał siedzący po lewej.
- Mam, ale nowy transputer. To Sirocco VXC.
- Prześlij źródła do bazy. Niech przekompilują.
- Poszło... - malec znieruchomił ze wzrokiem utkwionym w płaski ekran - ...i wróciło.
- Dobrze. Załaduj. Ja czytam sektor za sektorem.
- I jak?
- Poszło. Dopisz źródła do wolnych. Później zmień tablicę alokacji.
- Poznają.
- To zmień tak, żeby nie poznali.
- Już.
- Sprawdzam... OK. Wyczyść logi.
- Logi czyste.
- No to finito. Czyścimy.
Przywrócenie pracowni do stanu poprzedniego trwało mniej niż minutę. Drugą zajęło pochowanie urządzeń do hakingu i doprowadzenie garderoby do ładu. Gdy tylko zamki błyskawiczne zakryły nagie ciała, stojący przy szybie malec usiadł przy konsoli i trójka dzieci znów zaczęła bez zainteresowania grać w sieciową strzelankę. Taki też widok ukazał się oczom powracających z przerwy mężczyzn.
- Gdzie jest Bergman? - zapytał, Tony przekraczając próg.
- Chcemy wracać. - Siedzący najbliżej chłopca za rękę i ruszyła w stronę schodów. - To chodźmy Mark i cała reszta.
Gdy zniknęli na półpiętrze, starszy z ochroniarzy klepnął w ramię kolegę.
Pozostałe opowiadania:
1 2 3 14 15 16 17 18 14997 14998 14999
- No jak to, kiedy? Dziesięć minut temu. Nie pamięta pan?
- Rozumiecie coś z tego? - Tony opuścił telefon na wysokość bioder i popatrzył na kolegów. Potrząsnęli przecząco głowami, więc znów przyłożył słuchawkę i przeciągnął się leniwie, a potem zatarł dłonie i uśmiechnął, jak wygłodzony drwal na widok połcia słoniny. - Może dałoby się coś zrobić dla małej Janet. Gdyby tylko znów zrobiła się milusia?
Dziewczyna nie odwzajemniła uśmiechu. Szybko nalała sobie miarkę burbona, a potem spojrzała mu w oczy i wypiła do dna.
- To co, zgodzisz się? - zapytała rzeczowo.
- Aleś się konkretna zrobiła, Janet. Nie tak prędko. Najpiew polej jeszcze po lufce.
Gdy przygotowywała drinki, podniósł się, podszedł do wyjścia i przysunęło twarz do okna. Z szeroko otwartą buzią i przyciśniętym do szyby noskiem wyglądało jak słodkie niewiniątko. Pozostałe zaczęły z wprawą zdejmować pokrywy zabezpieczające komputerów i urządzeń peryferyjnych. Po wpięciu kilku wtyczek i połączeniu ich z przenośnymi padami, utkwili wzrok w płaskich ekranach. Palce spadały na klawisze, a w spokojnych oczach odbijał się potok sunących cyfr.
- Masz kody? - zapytał siedzący po lewej.
- Mam, ale nowy transputer. To Sirocco VXC.
- Prześlij źródła do bazy. Niech przekompilują.
- Poszło... - malec znieruchomił ze wzrokiem utkwionym w płaski ekran - ...i wróciło.
- Dobrze. Załaduj. Ja czytam sektor za sektorem.
- I jak?
- Poszło. Dopisz źródła do wolnych. Później zmień tablicę alokacji.
- Poznają.
- To zmień tak, żeby nie poznali.
- Już.
- Sprawdzam... OK. Wyczyść logi.
- Logi czyste.
- No to finito. Czyścimy.
Przywrócenie pracowni do stanu poprzedniego trwało mniej niż minutę. Drugą zajęło pochowanie urządzeń do hakingu i doprowadzenie garderoby do ładu. Gdy tylko zamki błyskawiczne zakryły nagie ciała, stojący przy szybie malec usiadł przy konsoli i trójka dzieci znów zaczęła bez zainteresowania grać w sieciową strzelankę. Taki też widok ukazał się oczom powracających z przerwy mężczyzn.
- Gdzie jest Bergman? - zapytał, Tony przekraczając próg.
- Chcemy wracać. - Siedzący najbliżej chłopca za rękę i ruszyła w stronę schodów. - To chodźmy Mark i cała reszta.
Gdy zniknęli na półpiętrze, starszy z ochroniarzy klepnął w ramię kolegę.
Pozostałe opowiadania:
1 2 3 14 15 16 17 18 14997 14998 14999
Opowiadania - strona główna
- Jakie chłopaki?
- Jest za co, Janet...
- Co jest, Tony? - ...
Janet popatrzyła na...
- No jak tam, dzieci...
- Chwileczkę. - Brod...
- Domyśl się, Tony....
- Skšd to wszystko w...
- Ale dlaczego, dyre...
- Weekend w Canyon ...
- Pomogłaś mi, Jane...
- Kim jesteś? - wpi...
- To jak przyszły?<...
- Ale co z tymi dzie...
- No to finito. Czy...
- Jakie marzenie?
- A bo ja wiem? - o...
- Ba! - Mike wzniós...
- Świetnie. Po pros...
Mapa strony
- Jakie chłopaki?
- Jest za co, Janet...
- Co jest, Tony? - ...
Janet popatrzyła na...
- No jak tam, dzieci...
- Chwileczkę. - Brod...
- Domyśl się, Tony....
- Skšd to wszystko w...
- Ale dlaczego, dyre...
- Weekend w Canyon ...
- Pomogłaś mi, Jane...
- Kim jesteś? - wpi...
- To jak przyszły?<...
- Ale co z tymi dzie...
- No to finito. Czy...
- Jakie marzenie?
- A bo ja wiem? - o...
- Ba! - Mike wzniós...
- Świetnie. Po pros...
Mapa strony