- Dziwne te dzieciaki, nie Stanley?
- Co? - Strżnik odłożył papierową listę i popatrzył na Mike'a z góry, ale ten również przybrał postawę imponującą.
- Jakby cię zapraszał tam, gdzie mnie, to byś wiedział, że Wielki Orti ma więcej dzieci niż kundel pcheł. Znacznie więcej, stary.
- Nieślubne? - Tony zniżył konspiracyjnie głos.
- Ba! - Mike wzniósł do góry palec wskazujący, a potem zrobił w tył zwrot i odmaszerował.
Gdy drzwi się zasunęły, manager znów przystąpił do skubania brody. Trwało to ponad pół minuty. Oczywiście trudno postronnemu obserwatorowi precyzyjnie określić, co działo się pod okrytą rudym włosem czaszką, w każdym razie efektem tych przemyśleń był kolejny telefon.
- Co jest, Tony? - spytał Ortega, podnosząc słuchawkę.
- Tak, Roger. Co się stało?
- Nie wiem. Jak będziesz na miejscu, to pogadamy. Teraz wracaj.
- Do domu. - Dzieci ustawiły się przy wyjściu, a jeden z chłopców znów pociągnął Tony'ego za sweter.
Brodacz spojrzał w dół, zaklął pod nosem, a potem zadarł głowę.
- JayPeg! Połącz się z Janet, Janet Braxtn, i powiedz, żeby podeszła do śluzy. Zaraz będą tam dzieci.
- Przyjąłem - potwierdził drugi i rozłożył ręce.
- Siku. - Jeden z chłopców szarpał go za rękaw.
- Chwileczkę. - Brodacz był wyraźnie podenerwowany. - Coś mi tu śmierdzi. Sprawdźcie, czy nie było jakiegoś włamu.
Mężczyźni zasiedli za konsolami. Dłonie biegały po elastycznych płytkach padów, a oczy wprawnie przeglądały rzędy zapisów.
- Nic nie widzę, szefie - powiedział blondyn w niebieskim swetrze.
Pozostałe opowiadania:
1 2 3 15 16 17 18 19 14997 14998 14999
- Co? - Strżnik odłożył papierową listę i popatrzył na Mike'a z góry, ale ten również przybrał postawę imponującą.
- Jakby cię zapraszał tam, gdzie mnie, to byś wiedział, że Wielki Orti ma więcej dzieci niż kundel pcheł. Znacznie więcej, stary.
- Nieślubne? - Tony zniżył konspiracyjnie głos.
- Ba! - Mike wzniósł do góry palec wskazujący, a potem zrobił w tył zwrot i odmaszerował.
Gdy drzwi się zasunęły, manager znów przystąpił do skubania brody. Trwało to ponad pół minuty. Oczywiście trudno postronnemu obserwatorowi precyzyjnie określić, co działo się pod okrytą rudym włosem czaszką, w każdym razie efektem tych przemyśleń był kolejny telefon.
- Co jest, Tony? - spytał Ortega, podnosząc słuchawkę.
- Tak, Roger. Co się stało?
- Nie wiem. Jak będziesz na miejscu, to pogadamy. Teraz wracaj.
- Do domu. - Dzieci ustawiły się przy wyjściu, a jeden z chłopców znów pociągnął Tony'ego za sweter.
Brodacz spojrzał w dół, zaklął pod nosem, a potem zadarł głowę.
- JayPeg! Połącz się z Janet, Janet Braxtn, i powiedz, żeby podeszła do śluzy. Zaraz będą tam dzieci.
- Przyjąłem - potwierdził drugi i rozłożył ręce.
- Siku. - Jeden z chłopców szarpał go za rękaw.
- Chwileczkę. - Brodacz był wyraźnie podenerwowany. - Coś mi tu śmierdzi. Sprawdźcie, czy nie było jakiegoś włamu.
Mężczyźni zasiedli za konsolami. Dłonie biegały po elastycznych płytkach padów, a oczy wprawnie przeglądały rzędy zapisów.
- Nic nie widzę, szefie - powiedział blondyn w niebieskim swetrze.
Pozostałe opowiadania:
1 2 3 15 16 17 18 19 14997 14998 14999
Opowiadania - strona główna
- Nie uwaliłem się ...
- Jeszcze nie.
...
- Poznają.
- T...
Oniemiała dziewczyna...
- Skąd to wszystko ...
- Siku. - Jeden z c...
- No jak to, kiedy?...
- Brak autoryzacji,...
- No jak to, kiedy?...
- Przyjąłem - potwi...
- To co, zejdę po d...
- Chcemy wracać. - ...
- Słucham?
- P...
- Łączę, dyrektorze...
Janet podniosła się...
- Nie uwaliłem się ...
- Dobrze. Załaduj. ...
- Powiedzieć Ortedz...
- Ale, szefie, ja j...
Mapa strony
- Nie uwaliłem się ...
- Jeszcze nie.
...
- Poznają.
- T...
Oniemiała dziewczyna...
- Skąd to wszystko ...
- Siku. - Jeden z c...
- No jak to, kiedy?...
- Brak autoryzacji,...
- No jak to, kiedy?...
- Przyjąłem - potwi...
- To co, zejdę po d...
- Chcemy wracać. - ...
- Słucham?
- P...
- Łączę, dyrektorze...
Janet podniosła się...
- Nie uwaliłem się ...
- Dobrze. Załaduj. ...
- Powiedzieć Ortedz...
- Ale, szefie, ja j...
Mapa strony