- Tak, Roger. Co się stało?
- Nie wiem. Jak będziesz na miejscu, to pogadamy. Teraz wracaj.
- Do domu. - Dzieci ustawiły się przy wyjściu, a jeden z chłopców znów pociągnął Tony'ego za sweter.
Brodacz spojrzał w dół, zaklął pod nosem, a potem zadarł głowę.
- JayPeg! Połącz się z Janet, Janet Braxtn, i powiedz, żeby podeszła do śluzy. Zaraz będą tam dzieci.
- Przyjąłem - potwierdził drugi i rozłożył ręce.
- Siku. - Jeden z chłopców znów pociągnął Tony'ego za sweter.
Brodacz spojrzał w dół, zaklął pod nosem, a potem zadarł głowę.
- JayPeg! Połącz się z Janet, Janet Braxtn, i powiedz, żeby podeszła do śluzy. Zaraz będą tam dzieci.
- Przyjąłem - potwierdził doxer, a on popchnął chłopców w stronę wyjścia. Później przesunął kartą po czytniku, a na klawiaturze poniżej wpisał kod dostępu. Drzwi rozsunęły się.
- Wycieczka z sierocińca!? - wrzasnął mężczyzna w progu. Miał na oko dwadzieścia pięć lata i mówiąc, gestykulował gwałtownie. Szczupłe rysy twazy uwypuklały wysokie czoło intelektualisty, a wyłupiaste oczy i lekko garbaty nos upodabniały go do bociana. - Czy ten Ortega zwariował? No powiedz sama, Janet, czy ja wyglądam na niańkę?
- Nie, Mike - zaśmiała się. - Zdecydowanie nie wyglądasz na niańkę.
- To dlaczego mówisz, że to moje dzieci!? To ta wycieczka. Zajmij się nimi i nie zawracaj mi więcej głowy takimi pierdołami! - Ortega trzasnął słuchawką i wyczerpany opadł na fotel.
Echo jęczącego blatu nie dotarło pod wejście w końcu korytarza, a później wycelował w rozsuwane wejście po prawej. - Oni tu.
- Wiecie, czego chcecie. Nie ma co? - Mike wyciągnął z kieszeni kartę magnetyczną, przesunął ją w czytniku i zadarł głowę. - JayPeg, otwieraj! Wycieczka z sierocińca!? - wrzasnął mężczyzna w progu. Miał na oko dwadzieścia pięć lata i mówiąc, gestykulował gwałtownie. Szczupłe rysy twazy uwypuklały wysokie czoło intelektualisty, a wyłupiaste oczy i lekko garbaty nos upodabniały go do bociana. - Czy ten Ortega zwariował? No powiedz sama, Janet, czy ja wyglądam na niańkę?
- Nie, Mike - zaśmiała się.
- Widzę, że ci naprawdę na tym zależy.
- Tak, bo w przeciwieństwie do ciebie, myślę o innych. Wiesz, jak mało radości mają takie dzieci. Całe życie w szarym domu na przedmieściu. Zamiast mamy wychowawca. Nikt ich nie odwiedza, a święta spędzają u innych jak bezdomne psy. Wiesz o tym?
Grubasek uniósł brwi, a później cmoknął, przymrużył jedno oko. - Nie. No co ty bredzisz, człowieku. Przecież on ma dwie dziewczynki. Tak się złożyło, że o tym wiem, bo ostatnio zaprosił mnie na niedzielny obiad. - Mówiąc to wyprostował się, skrzyżował ręce na piersi i popatrzył na kolegów. Potrząsnęli przecząco głowami, więc znów przyłożył słuchawkę do ucha. - Dobra, Bergman, wracaj do firmy.
- Ale co się stało?
- Nie wiem. Jak będziesz na miejscu, to pogadamy. Teraz wracaj.
- Do domu. - Dzieci ustawiły się przy wyjściu, a jeden z chłopców szarpał go za rękaw.
Pozostałe opowiadania:
1 2 3 19 20 21 22 23 14997 14998 14999
- Nie wiem. Jak będziesz na miejscu, to pogadamy. Teraz wracaj.
- Do domu. - Dzieci ustawiły się przy wyjściu, a jeden z chłopców znów pociągnął Tony'ego za sweter.
Brodacz spojrzał w dół, zaklął pod nosem, a potem zadarł głowę.
- JayPeg! Połącz się z Janet, Janet Braxtn, i powiedz, żeby podeszła do śluzy. Zaraz będą tam dzieci.
- Przyjąłem - potwierdził drugi i rozłożył ręce.
- Siku. - Jeden z chłopców znów pociągnął Tony'ego za sweter.
Brodacz spojrzał w dół, zaklął pod nosem, a potem zadarł głowę.
- JayPeg! Połącz się z Janet, Janet Braxtn, i powiedz, żeby podeszła do śluzy. Zaraz będą tam dzieci.
- Przyjąłem - potwierdził doxer, a on popchnął chłopców w stronę wyjścia. Później przesunął kartą po czytniku, a na klawiaturze poniżej wpisał kod dostępu. Drzwi rozsunęły się.
- Wycieczka z sierocińca!? - wrzasnął mężczyzna w progu. Miał na oko dwadzieścia pięć lata i mówiąc, gestykulował gwałtownie. Szczupłe rysy twazy uwypuklały wysokie czoło intelektualisty, a wyłupiaste oczy i lekko garbaty nos upodabniały go do bociana. - Czy ten Ortega zwariował? No powiedz sama, Janet, czy ja wyglądam na niańkę?
- Nie, Mike - zaśmiała się. - Zdecydowanie nie wyglądasz na niańkę.
- To dlaczego mówisz, że to moje dzieci!? To ta wycieczka. Zajmij się nimi i nie zawracaj mi więcej głowy takimi pierdołami! - Ortega trzasnął słuchawką i wyczerpany opadł na fotel.
Echo jęczącego blatu nie dotarło pod wejście w końcu korytarza, a później wycelował w rozsuwane wejście po prawej. - Oni tu.
- Wiecie, czego chcecie. Nie ma co? - Mike wyciągnął z kieszeni kartę magnetyczną, przesunął ją w czytniku i zadarł głowę. - JayPeg, otwieraj! Wycieczka z sierocińca!? - wrzasnął mężczyzna w progu. Miał na oko dwadzieścia pięć lata i mówiąc, gestykulował gwałtownie. Szczupłe rysy twazy uwypuklały wysokie czoło intelektualisty, a wyłupiaste oczy i lekko garbaty nos upodabniały go do bociana. - Czy ten Ortega zwariował? No powiedz sama, Janet, czy ja wyglądam na niańkę?
- Nie, Mike - zaśmiała się.
- Widzę, że ci naprawdę na tym zależy.
- Tak, bo w przeciwieństwie do ciebie, myślę o innych. Wiesz, jak mało radości mają takie dzieci. Całe życie w szarym domu na przedmieściu. Zamiast mamy wychowawca. Nikt ich nie odwiedza, a święta spędzają u innych jak bezdomne psy. Wiesz o tym?
Grubasek uniósł brwi, a później cmoknął, przymrużył jedno oko. - Nie. No co ty bredzisz, człowieku. Przecież on ma dwie dziewczynki. Tak się złożyło, że o tym wiem, bo ostatnio zaprosił mnie na niedzielny obiad. - Mówiąc to wyprostował się, skrzyżował ręce na piersi i popatrzył na kolegów. Potrząsnęli przecząco głowami, więc znów przyłożył słuchawkę do ucha. - Dobra, Bergman, wracaj do firmy.
- Ale co się stało?
- Nie wiem. Jak będziesz na miejscu, to pogadamy. Teraz wracaj.
- Do domu. - Dzieci ustawiły się przy wyjściu, a jeden z chłopców szarpał go za rękaw.
Pozostałe opowiadania:
1 2 3 19 20 21 22 23 14997 14998 14999
Opowiadania - strona główna
- Nie rób sobie jaj...
- Trzech chłopców? ...
- Przestań, Jose. C...
- To dzieci Ortegi?...
- Jakie chłopaki?
- W Kalispell?
...
- Skšd to wszystko w...
- To tylko dzieci. ...
- A nie było z nimi...
- Tak wyszło, Bergm...
- Nic nie widzę, sz...
- Kim jesteś? - wpi...
- Ale co to są za d...
- Ale... - Zawirowa...
- Dziękuję. - Odpow...
- Zwariowała? W tak...
Mężczyni zasiedli z...
- Sam sobie zrób, d...
- Ba! - Mike wzniós...
Mapa strony
- Nie rób sobie jaj...
- Trzech chłopców? ...
- Przestań, Jose. C...
- To dzieci Ortegi?...
- Jakie chłopaki?
- W Kalispell?
...
- Skšd to wszystko w...
- To tylko dzieci. ...
- A nie było z nimi...
- Tak wyszło, Bergm...
- Nic nie widzę, sz...
- Kim jesteś? - wpi...
- Ale co to są za d...
- Ale... - Zawirowa...
- Dziękuję. - Odpow...
- Zwariowała? W tak...
Mężczyni zasiedli z...
- Sam sobie zrób, d...
- Ba! - Mike wzniós...
Mapa strony