- Ja zwariowałem!? Pogadaj z Ortim. To jego pomysł.
- Ale co ja mam z nimi robić?
- A rób sobie co chcesz. Mnie to lata.
- To dzieci Ortegi?
- A bo ja wiem? - odparł Mike, a potem przymrużył jedno oko. - Wylądają podobnie, no nie? Zresztą, co będę ploty roznosił. Może go spytaj. No to się zmywam. Chodźcie, dzieciaki.
Ruszyli dalej zostawiając Rogera z gębą rozdziawioną szeroko jak chłodzący się aligator. Zanim dotarli do końca, telefon Ortegi rozdzwonił się ponownie. Dyrektor zerknął na wyświetlacz i sięgnął po słuchawkę.
- Lakeside Software.
- Cześć JayPeg. Wywołaj Mike'a.
- Za chwileczkę, panno Braxton - uśmiechnął się porozumiewawczo. - No, domyśl.
Rudzielec przez chwilę tarmosił brodę, a później pokręcił przecząco głowami, więc znów przyłożył słuchawkę i przeciągnął się. Szeroki uśmiech obwieszczał światu, że umiejętność zarządzania to nie jest rzecz nabyta, tylko dar od Boga.
- Brak autoryzacji, panie Lindquist.
- A jasna cholera tam - zdenerwował się nagle Mike. - Skontaktuj się z Ortegą. Niech mi da dostęp do całości albo sam się zajmie tą wycieczą.
Jeszcze nie skończył, gdy na biurku dyrektora rozdzwonił się telefon.
- Tak. Wiem o tym, JayPeg. Chwileczkę. Muszę pomyśleć. - Ortega popatrzył przed siebie i kilka razy pokiwał głową. - JayPeg, wpuść tylko dzieciaki. Mike niech poczeka na zewnątrz. - Odłożył słuchawkę do ucha. - Dobra, Bergman, wracaj do firmy.
- Ale co się stało?
- Witam szefie - odezwał się ulizany głos. - Są u mnie pana dzieci. Urocze stworzenia. Mają jakieś ulubione zabawy?
- Moje dzieci? Psia krew. Poczekaj chwilę i nie rozłączaj się, Roger. - Nie odkładając słuchawki Ortega wcisnął guzik interkomu. - Janet, połącz mnie z żoną. W tej chwili!
- Łączę, dyrektorze - Janet uśmiechała się.


Pozostałe opowiadania:
1 2 3 2156 2157 2158 2159 2160 14997 14998 14999