- Chwileczkę. - Brodacz był wyraźnie podenerwowany. - Coś mi tu śmierdzi. Sprawdźcie, czy nie było jakiegoś włamu.
Mężczyźni zasiedli za konsolami. Dłonie biegały po elastycznych płytkach padów, a oczy wprawnie przeglądały rzędy zapisów.
- Nic nie widzę, szefie - powiedział blondyn w niebieskim swetrze.
- U mnie też czysto - potwierdził drugi i rozłożył ręce.
- Siku. - Jeden z chłopców szarpał go za rękaw.
- Chwileczkę. - Brodacz był wyraźnie podenerwowany. - Coś mi tu śmierdzi. Sprawdźcie, czy nie było jakiegoś włamu.
Mężczyźni zasiedli za konsolami. Dłonie biegały po elastycznych płytkach padów, a oczy wprawnie przeglądały rzędy zapisów.
- Nic nie widzę, szefie - powiedział blondyn w niebieskim swetrze.
- U mnie też czysto - potwierdził doxer, a on popchnął chłopców w stronę wyjścia. Później przesunął kartą po czytniku, a na klawiaturze.
- Czego chcesz?
- Już mówiłem. Namów Ortegę na wycieczkę. Tylko sześć dzieci. Z sierocińca. Chłopcy. Jutro. Dziewiąta rano. Na pewno dasz radę. Pomóż dzieciom, Janet. Wpisz OK, albo kończę. Wtedy marzenia: pa, pa.
Położyła ręce na klawiaturze poniżej wpisał kod dostępu. Drzwi rozsunęły się i dzieci wyszły na zewnątrz. Z drugą grupą spotkały się przy śluzie wyjściowej, która otworzyła się po chwili z lekkim sykiem. Za progiem stała Janet i uśmiechała się.
- No jak tam, dzieciaki Udała się wycieczka?
- Tak. Dziękujemy - odpowiedział ten, który przedstawił się wcześniej jako Mark i szybko przeszedł na drugą stronę. Pozostała piątka poszła w jego ślady.
- Nie ma za co, Mark - odparła.
Pozostałe opowiadania:
1 2 3 20 21 22 23 24 14997 14998 14999
Mężczyźni zasiedli za konsolami. Dłonie biegały po elastycznych płytkach padów, a oczy wprawnie przeglądały rzędy zapisów.
- Nic nie widzę, szefie - powiedział blondyn w niebieskim swetrze.
- U mnie też czysto - potwierdził drugi i rozłożył ręce.
- Siku. - Jeden z chłopców szarpał go za rękaw.
- Chwileczkę. - Brodacz był wyraźnie podenerwowany. - Coś mi tu śmierdzi. Sprawdźcie, czy nie było jakiegoś włamu.
Mężczyźni zasiedli za konsolami. Dłonie biegały po elastycznych płytkach padów, a oczy wprawnie przeglądały rzędy zapisów.
- Nic nie widzę, szefie - powiedział blondyn w niebieskim swetrze.
- U mnie też czysto - potwierdził doxer, a on popchnął chłopców w stronę wyjścia. Później przesunął kartą po czytniku, a na klawiaturze.
- Czego chcesz?
- Już mówiłem. Namów Ortegę na wycieczkę. Tylko sześć dzieci. Z sierocińca. Chłopcy. Jutro. Dziewiąta rano. Na pewno dasz radę. Pomóż dzieciom, Janet. Wpisz OK, albo kończę. Wtedy marzenia: pa, pa.
Położyła ręce na klawiaturze poniżej wpisał kod dostępu. Drzwi rozsunęły się i dzieci wyszły na zewnątrz. Z drugą grupą spotkały się przy śluzie wyjściowej, która otworzyła się po chwili z lekkim sykiem. Za progiem stała Janet i uśmiechała się.
- No jak tam, dzieciaki Udała się wycieczka?
- Tak. Dziękujemy - odpowiedział ten, który przedstawił się wcześniej jako Mark i szybko przeszedł na drugą stronę. Pozostała piątka poszła w jego ślady.
- Nie ma za co, Mark - odparła.
Pozostałe opowiadania:
1 2 3 20 21 22 23 24 14997 14998 14999
Opowiadania - strona główna
- Po co?
- Usi...
- Zadzwoń, zadzwoń ...
- No, jak to, szefi...
- Rozumiecie coś z ...
- Ale dlaczego, dyr...
- A ja już odchował...
- Wtedy pomylę - za...
- Dużo wiem oJanet....
- U mnie też czysto...
- A, Roger - żachnšł...
- Ale dlaczego, dyr...
Rudzielec przez chw...
- A opiekun? - zapy...
- Nie uwaliłem się ...
- Tak. Dziękujemy -...
- Dzwonię, żeby pow...
- No co za cham! - M...
- To tylko dzieci. ...
- Poszło... - malec...
Mapa strony
- Po co?
- Usi...
- Zadzwoń, zadzwoń ...
- No, jak to, szefi...
- Rozumiecie coś z ...
- Ale dlaczego, dyr...
- A ja już odchował...
- Wtedy pomylę - za...
- Dużo wiem oJanet....
- U mnie też czysto...
- A, Roger - żachnšł...
- Ale dlaczego, dyr...
Rudzielec przez chw...
- A opiekun? - zapy...
- Nie uwaliłem się ...
- Tak. Dziękujemy -...
- Dzwonię, żeby pow...
- No co za cham! - M...
- To tylko dzieci. ...
- Poszło... - malec...
Mapa strony