- Ale dlaczego, dyrektorze? - Głos analityka zdradzał wyraźne objawy paniki. - Ten błąd w ostatniej wersji to nie była moja wina.
- A, Roger - żachnął się Ortega. - Nie, to nie do ciebie. Na czym stanęliśmy?
- Pytałem, w co lubią się bawić pana dzieci, dyrektorze.
- To dlaczego chcesz mi za to płacić?
- Bo twój szef nie zgodzi się.
- Dlaczego?
- Ta firma to nie to, co się wydaje.
Janet uniosła brwi i znieruchomiała i po chwili podjęła wędrówkę na nowo, ale dziewczyna zesztywniała.
- Dość! - syknęła i wyswobodziła się z uścisku.
- Janet, co się dzieje?
- Nic. Po prostu przyrządzam sefowi drinka. Jestem sekretarką. Zwykłą sekretarką. Zapomniał pan, inżynierze Ortega. Nie mam nawet dyplomu.
Mężczyzna wziął napój i mrużąc oczy przed blaskiem chowającego się za ośnieżone szczyty słońca, doszedł do fotela, usiadł na nim i wyciągnął przed siebie nogi. Plastikowe kółka przejechały kilka centymetrów, a guziki wytężyły wszystkie siły, żeby utrzymać brzuch za jasnokremową koszulą.
- Janet - westchnął - czemu od miesiąca robisz mi fochy? Co się z tobą dzieje? Miałeś pilnować tych dzieciaków.
- No, jak to, szefie. Jestem w drodze do Kalispell.
- Do Klispell?
- No przecież sam mi pan kazał.
- Ja? Kiedy?
- No jak to, kiedy? Dziesięć minut temu. Nie pamięta pan?
- Rozumiecie coś z tego? - Tony opuścił telefon na wysokość bioder i popatrzył na kolegów. Potrząsnęli przecząco głowami, więc znów przyłożył słuchawkę do ucha. - Dobra, Bergman, wracaj do firmy.
- Ale co się stało?
Pozostałe opowiadania:
1 2 3 2231 2232 2233 2234 2235 14997 14998 14999
- A, Roger - żachnął się Ortega. - Nie, to nie do ciebie. Na czym stanęliśmy?
- Pytałem, w co lubią się bawić pana dzieci, dyrektorze.
- To dlaczego chcesz mi za to płacić?
- Bo twój szef nie zgodzi się.
- Dlaczego?
- Ta firma to nie to, co się wydaje.
Janet uniosła brwi i znieruchomiała i po chwili podjęła wędrówkę na nowo, ale dziewczyna zesztywniała.
- Dość! - syknęła i wyswobodziła się z uścisku.
- Janet, co się dzieje?
- Nic. Po prostu przyrządzam sefowi drinka. Jestem sekretarką. Zwykłą sekretarką. Zapomniał pan, inżynierze Ortega. Nie mam nawet dyplomu.
Mężczyzna wziął napój i mrużąc oczy przed blaskiem chowającego się za ośnieżone szczyty słońca, doszedł do fotela, usiadł na nim i wyciągnął przed siebie nogi. Plastikowe kółka przejechały kilka centymetrów, a guziki wytężyły wszystkie siły, żeby utrzymać brzuch za jasnokremową koszulą.
- Janet - westchnął - czemu od miesiąca robisz mi fochy? Co się z tobą dzieje? Miałeś pilnować tych dzieciaków.
- No, jak to, szefie. Jestem w drodze do Kalispell.
- Do Klispell?
- No przecież sam mi pan kazał.
- Ja? Kiedy?
- No jak to, kiedy? Dziesięć minut temu. Nie pamięta pan?
- Rozumiecie coś z tego? - Tony opuścił telefon na wysokość bioder i popatrzył na kolegów. Potrząsnęli przecząco głowami, więc znów przyłożył słuchawkę do ucha. - Dobra, Bergman, wracaj do firmy.
- Ale co się stało?
Pozostałe opowiadania:
1 2 3 2231 2232 2233 2234 2235 14997 14998 14999
Opowiadania - strona główna
- To są te dzieciak...
- Pomogła mi, Janet...
- Do domu. - Dzieci...
- Rozumiecie coś z ...
- Tak, Roger. Co si...
- Polecenie Ortegi,...
- Słucham?
- P...
- Jakie marzenie?
- Bergman. Awaria w...
- Już.
- Spraw...
- Moje dzieci? Psia...
- No jak to, kiedy?...
- Ale, szefie, ja j...
- Jakie marzenie?
- Chcesz się pobawi...
Janet popatrzyła na...
- Skąd wiesz o taki...
- Jaki opiekun?
Janet popatrzyła na...
Mapa strony
- To są te dzieciak...
- Pomogła mi, Janet...
- Do domu. - Dzieci...
- Rozumiecie coś z ...
- Tak, Roger. Co si...
- Polecenie Ortegi,...
- Słucham?
- P...
- Jakie marzenie?
- Bergman. Awaria w...
- Już.
- Spraw...
- Moje dzieci? Psia...
- No jak to, kiedy?...
- Ale, szefie, ja j...
- Jakie marzenie?
- Chcesz się pobawi...
Janet popatrzyła na...
- Skąd wiesz o taki...
- Jaki opiekun?
Janet popatrzyła na...
Mapa strony