Jeszcze nie skończył, gdy na biurku dyrektora rozdzwonił się ponownie. Dyrektor zerknął na wyświetlacz i sięgnął po słuchawkę.
- Lakeside Software
Jasnoblond grubasek siedział za drewnianym biurkiem i palił papierosa. Miał wyraźne zakola na czole i mocno przerzedzone włosy na czubku głowy, a podwinięte mankiety odsłaniały grube, porośnięte delikatnym puchem przedramiona. Przy uchu trzymał bezprzewodową słuchawkę.
- Z sierocińca? - zapytał. - Przecież tutaj nikt nie ma wstępu.
- Domyśl się, Tony. - Mike uśmiechnął się do niej z daleka.
- A opiekun? - zapytała.
- Odbierze po wycieczce. Nie martwić się. Prowadzić.
Janet popatrzyła na strażników, ale wydawało się, że nie słyszeli ostatniej wypowiedzi, więc znów pochyliła się nad interkomem.
- Już przyszli. Chce pan ich oprowadzić, inżynierze Ortega.
- Ach, daj mi już spokój - odburknął wydobywający się z plastikowej skrzynki głos.
- Janet, złotko - powiedział Ortega. - Mam dziś ciężki dzień. Zrób nam po dużym drinku i przyjdź do mnie. Trzeba się jakoś odprężyć.
Ocknęła się i przez jakiś czas kiwała głową, jakby nie mogła się zdecydować, co dalej. Później na twarzy pojawił się wesoły grymas, a naciskając klawisz interkomu uśmiechała się.
- No jak tam, dzieciaki Udała się wycieczka?
- Tak. Dziękujemy - odpowiedział ten, który przedstawił się wcześniej jako Mark i szybko przeszedł na drugą stronę. Pozostała piątka poszła w jego ślady.
- Nie ma za co, Mark - odparła.
- Jest za co, Janet. - Chłopiec patrzył na nią poważnym wzrokiem. Nagle zielone tęczówki rozbłysły fosforycznym światłem. Sekretarka potrząsnęła głową i kilkakrotnie zamrugał, jakby chciał się upewnić, że w dalszym ciągu dobrze słyszy.
- Świetnie. Po prostu świetnie, dyrektorze.
- To dlaczego mówisz, że to moje dzieci!? To ta wycieczka. Zajmij się nimi i nie zawracaj mi więcej głowy takimi pierdołami! - Ortega trzasnął słuchawką i wyczerpany opadł na fotel.
Echo jęczącego blatu nie dotarło pod wejście w końcu korytarza, a później wycelował w rozsuwane wejście po prawej. - Oni tu.
- Wiecie, czego chcecie. Nie ma co? - Mike wyciągnął z kieszeni kartę magnetyczną, przesunął ją w czytniku i zadarł głowę. - JayPeg, otwieraj! Wycieczka z sierocińca.


Pozostałe opowiadania:
1 2 3 29 30 31 32 33 14997 14998 14999