- Tak, Janet. Tak, mój kwiatuszku. Wszystko co zechcesz.
- Ale najpierw, Jose.
- Co najpierw? - Nieprzytomny wzrok napotkał podkreślone tuszem, zielone oczy. Patrzyły uważnie i bez emocji.
- Najpierw cię połączę.
- Co!?
- Najpierw cię połączę.
- Co!?
- Najpierw cię połączę z sierocińcem.
- Zwariowałaś? W takiej chwili?
- No to wracam, dyrektorze. - Dziewczyna zsunęła poły bluzki i zrobiła gest, jakby chciała wstać.
- Dobrze, już dobrze, kobeto, łącz mnie, skoro to takie ważne. - Ortega machnął ze złością ręką. Grymas wściekłości kontrastował z uśmiechem triumfu na zarumienionej twarzy Janet.
Dziewczyna uśmiechała się.
- No jak tam, dzieciaki Udała się wycieczka?
- Tak. Dziękujemy - odpowiedziała chłodno, stawiając tacę na biurku.
- Ale ja się przecież nie kłócę, Janet. Proszę cię tylko, żebyś na razie nie łączyła. Po prostu powiedz im, że się zastanowię i oddzwonię. Aha i wpadnij do mnie. - Nie czekając na odpowiedź,przerwał połączenie i ze złością wcisnął telefon do ładowarki, a później przeciągnął głową po rzednących włosach i położył nogi na biurku. - Wczoraj był odjechany dzień, ale dziś to już kompletnie wszystkim odwala od samego rana.
Gdy zmęczony zarządzaniem Ortega ocierał czoło, w pomieszczeniu sekcji programowania systemowego Tony pochylił się nad jednym z dzieciaków.
- No to co chcecie zobaczyć?
- To. - Malec wskazał na konsolę.
- Chcesz się pobawić?
- Tak.
- Dobrze, mały. Zaraz coś wymyślimy. - Podszedł do dziecka i usadził je na obrotowym krześle, anastępnie zablokował wejście do systemu i odwrócił się do pozostałych i klasnął w dłonie. - Przerwa na kawę.
Programiści skinęli głowami i wyszli za nim, a dzieci usiadły za konsolami i zaczęły zabawę w strzelanego. Naciskały zgrubienia na padach, ale czyniły to bez entuzjazmu. Jeszcze nie ukończyły pierwszej partii, gdy rozdzwoniła się komórka technika. Głos Tony'ego był mocno zaszumiony.
- Bergman. Awaria w Kalispell.
Pozostałe opowiadania:
1 2 3 37 38 39 40 41 14997 14998 14999
- Ale najpierw, Jose.
- Co najpierw? - Nieprzytomny wzrok napotkał podkreślone tuszem, zielone oczy. Patrzyły uważnie i bez emocji.
- Najpierw cię połączę.
- Co!?
- Najpierw cię połączę.
- Co!?
- Najpierw cię połączę z sierocińcem.
- Zwariowałaś? W takiej chwili?
- No to wracam, dyrektorze. - Dziewczyna zsunęła poły bluzki i zrobiła gest, jakby chciała wstać.
- Dobrze, już dobrze, kobeto, łącz mnie, skoro to takie ważne. - Ortega machnął ze złością ręką. Grymas wściekłości kontrastował z uśmiechem triumfu na zarumienionej twarzy Janet.
Dziewczyna uśmiechała się.
- No jak tam, dzieciaki Udała się wycieczka?
- Tak. Dziękujemy - odpowiedziała chłodno, stawiając tacę na biurku.
- Ale ja się przecież nie kłócę, Janet. Proszę cię tylko, żebyś na razie nie łączyła. Po prostu powiedz im, że się zastanowię i oddzwonię. Aha i wpadnij do mnie. - Nie czekając na odpowiedź,przerwał połączenie i ze złością wcisnął telefon do ładowarki, a później przeciągnął głową po rzednących włosach i położył nogi na biurku. - Wczoraj był odjechany dzień, ale dziś to już kompletnie wszystkim odwala od samego rana.
Gdy zmęczony zarządzaniem Ortega ocierał czoło, w pomieszczeniu sekcji programowania systemowego Tony pochylił się nad jednym z dzieciaków.
- No to co chcecie zobaczyć?
- To. - Malec wskazał na konsolę.
- Chcesz się pobawić?
- Tak.
- Dobrze, mały. Zaraz coś wymyślimy. - Podszedł do dziecka i usadził je na obrotowym krześle, anastępnie zablokował wejście do systemu i odwrócił się do pozostałych i klasnął w dłonie. - Przerwa na kawę.
Programiści skinęli głowami i wyszli za nim, a dzieci usiadły za konsolami i zaczęły zabawę w strzelanego. Naciskały zgrubienia na padach, ale czyniły to bez entuzjazmu. Jeszcze nie ukończyły pierwszej partii, gdy rozdzwoniła się komórka technika. Głos Tony'ego był mocno zaszumiony.
- Bergman. Awaria w Kalispell.
Pozostałe opowiadania:
1 2 3 37 38 39 40 41 14997 14998 14999
Opowiadania - strona główna
- Domyśl się, Tony....
- Wyjedź, Janet i n...
- Moje dzieci? Psia...
- No jak tam, dziec...
- Już przyszli. Chc...
- Co!?
- Najpi...
- A opiekun? - zapyt...
- Pytałem, w co lub...
- Do domu. - Dzieci...
- Co, Terry? Co jes...
- Rozumiecie coś z ...
- Logi czyste.
...
- Sam sobie zrób, d...
- Co jest, Tony? - ...
- Jest za co, Janet...
- Nie ma za co, Mar...
Programiści skinęli...
- Jak dawniej, Jose...
- Przyjąłem - potwi...
Mapa strony
- Domyśl się, Tony....
- Wyjedź, Janet i n...
- Moje dzieci? Psia...
- No jak tam, dziec...
- Już przyszli. Chc...
- Co!?
- Najpi...
- A opiekun? - zapyt...
- Pytałem, w co lub...
- Do domu. - Dzieci...
- Co, Terry? Co jes...
- Rozumiecie coś z ...
- Logi czyste.
...
- Sam sobie zrób, d...
- Co jest, Tony? - ...
- Jest za co, Janet...
- Nie ma za co, Mar...
Programiści skinęli...
- Jak dawniej, Jose...
- Przyjąłem - potwi...
Mapa strony