- Zgodzisz się?
- Tak, Janet. Jak dawniej. - Nie wyczuł jadowitego zabarwienia w głosie. Pociągnął tylko ze szklanki iuśmiechnął się do niej z daleka.
- A opiekun? - zapytała.
- Odbierze po wycieczce. Nie martwić się. Prowadzić.
Janet popatrzyła na strażników, ale wydawało się, że nie słyszeli ostatniej wypowiedzi, więc znów pochyliła się nad jednym z chłopców. Malec uniósł głowę.
- Gdzie jest Bergman? - zapytał, Tony przekraczając próg.
- Chcemy wracać. - Siedzący najbliżej chłopiec wstał i złapał go za sweter.
- Dobrze, dobrze. - Rudy w pośpiechu wyciągnął komórkę. - Bergman! Co się z tobą dzieje? Miałeś pilnować tych dzieciaków.
- No to co chcecie zobaczyć?
- To. - Malec wskazał na konsolę.
- Chcesz się pobawić?
- Tak.
- Dobrze, mały. Zaraz coś wymyślimy. - Podszedł do dziecka i usadził je na obrotowym krześle, anastępnie zablokował wejście do systemu i odwrócił się do pracowników. - Zabezpieczyć stanowiska, a później wczytajcie jakieś gierki tym dzieciakom.
Trzej pracownicy spojrzeli na niego, ale tylko wzruszył ramionami.
- Polecenie Ortegi, a skoro Wielki Orti ma takie pomysły, to co ja mogę. Bergman, posiedzisz z nimi. - Popatrzył na najmłodszego z zespołu, po czym odwrócił się do pozostałych i klasnął w dłonie. - Przerwa na kawę.
Pozostałe opowiadania:
1 2 3 4 5 6 14997 14998 14999
- Tak, Janet. Jak dawniej. - Nie wyczuł jadowitego zabarwienia w głosie. Pociągnął tylko ze szklanki iuśmiechnął się do niej z daleka.
- A opiekun? - zapytała.
- Odbierze po wycieczce. Nie martwić się. Prowadzić.
Janet popatrzyła na strażników, ale wydawało się, że nie słyszeli ostatniej wypowiedzi, więc znów pochyliła się nad jednym z chłopców. Malec uniósł głowę.
- Gdzie jest Bergman? - zapytał, Tony przekraczając próg.
- Chcemy wracać. - Siedzący najbliżej chłopiec wstał i złapał go za sweter.
- Dobrze, dobrze. - Rudy w pośpiechu wyciągnął komórkę. - Bergman! Co się z tobą dzieje? Miałeś pilnować tych dzieciaków.
- No to co chcecie zobaczyć?
- To. - Malec wskazał na konsolę.
- Chcesz się pobawić?
- Tak.
- Dobrze, mały. Zaraz coś wymyślimy. - Podszedł do dziecka i usadził je na obrotowym krześle, anastępnie zablokował wejście do systemu i odwrócił się do pracowników. - Zabezpieczyć stanowiska, a później wczytajcie jakieś gierki tym dzieciakom.
Trzej pracownicy spojrzeli na niego, ale tylko wzruszył ramionami.
- Polecenie Ortegi, a skoro Wielki Orti ma takie pomysły, to co ja mogę. Bergman, posiedzisz z nimi. - Popatrzył na najmłodszego z zespołu, po czym odwrócił się do pozostałych i klasnął w dłonie. - Przerwa na kawę.
Pozostałe opowiadania:
1 2 3 4 5 6 14997 14998 14999
Opowiadania - strona główna
Mężczyni zasiedli z...
- No jak tam, dzieci...
- To zmień tak, żeb...
- Rozumiecie coś z ...
- A rób sobie co ch...
- Jest za co, Janet....
- Już mówiłem. Namów...
- A masz dzieci?
- To je zaadoptuj! ...
- Za chwileczkę, pa...
- Jakie chłopaki?
- Tak, kochanie. Ty...
- Tu Beatrice Orteg...
- No jak tam, dziec...
- A ja już odchował...
- Skšd to wszystko w...
- Ale dyrektorze, u...
- Witam w Lakeside ...
- Mark.
- Dobr...
Mapa strony
Mężczyni zasiedli z...
- No jak tam, dzieci...
- To zmień tak, żeb...
- Rozumiecie coś z ...
- A rób sobie co ch...
- Jest za co, Janet....
- Już mówiłem. Namów...
- A masz dzieci?
- To je zaadoptuj! ...
- Za chwileczkę, pa...
- Jakie chłopaki?
- Tak, kochanie. Ty...
- Tu Beatrice Orteg...
- No jak tam, dziec...
- A ja już odchował...
- Skšd to wszystko w...
- Ale dyrektorze, u...
- Witam w Lakeside ...
- Mark.
- Dobr...
Mapa strony