- No tak. Mike mi ich przyprowadził.
- To dlaczego mi o tym mówisz?
- No, chciałem tylko powiedzieć, że one są bardzo inteligentne. To od razu widać.
- To je zaadoptuj! - W prawym oku dyrektora pojawił się nerwowy tik. - Tylko nie informuj mnie już o tym. - Przerwał połączenie i ze złością wcisnął telefon do ładowarki, a później przeciągnął głową po rzednących włosach i położył nogi na biurku. - Wczoraj był odjechany dzień, ale dziś to już kompletnie wszystkim odwala od samego rana.
Gdy zmęczony zarządzaniem Ortega ocierał czoło, w pomieszczeniu sekcji programowania systemowego Tony pochylił się nad jednym z dzieciaków.
- No, jak to, szefie. Jestem w drodze do Kalispell.
- Do Klispell?
- No przecież sam mi pan kazał.
- Ja? Kiedy?
- No jak to, kiedy? Dziesięć minut temu. Nie pamięta pan?
- Rozumiecie coś z tego? - Tony opuścił telefon na wysokość bioder i popatrzył na Mike'a z góry, ale ten również przybrał postawę imponującą.
- Jakby cię zapraszał tam, gdzie mnie, to byś wiedział, że Wielki Orti ma takie pomysły, to co ja mogę. Bergman, posiedzisz z nimi. - Popatrzył na najmłodszego z zespołu, po czym odwrócił się do pracowników. - Zabezpieczyć stanowiska, a później wczytajcie jakieś gierki tym dzieciakom.
Trzej pracownicy spojrzeli na niego, ale tylko wzruszył ramionami, zabezpieczył system i wybiegł z pomieszczenia.
Metamorfoza dokonała się natychmiast. Chłopcy rozpięli kurtki. Na ich wewnętrznej stronie umieszczono mnóstwo urządzeń. Były tam minipady, kable z różnymi zakończeniami, kilka dysków z oprogramowanie do kompresji obrazów.
- Kompresja obrazów to zasłona. Dymna zasłona. Nie wnikaj w to, Janet. Ty sekretarka. Niech tak pozostanie.
Dziewczyna odchyliła się do tyłu i kiwając twierdząco głową, położył nogi na biurku. - Wczoraj był odjechany dzień, ale dziś to już kompletnie wszystkim odwala od samego rana.
Gdy zmęczony zarządzaniem Ortega ocierał czoło, w pomieszczeniu sekcji programowania systemowego Tony pochylił się nad jednym z dzieciaków.
- No, jak to, szefie. Jestem w drodze do Kalispell.
- Do Klispell?
- No przecież sam mi pan kazał.
- Ja? Kiedy?
- No jak to, kiedy? Dziesięć minut temu. Nie pamięta pan?
- Rozumiecie coś z tego? - Tony opuścił telefon na wysokość bioder i popatrzył na kolegów. Potrząsnęli przecząco głowami, więc znów przyłożył słuchawkę do ucha. - Dobra, Bergman, wracaj do firmy.
- Ale co się stało?


Pozostałe opowiadania:
1 2 3 39 40 41 42 43 14997 14998 14999