- No więc ta młodsza, to Angelica. Lubi się bawić w dom. A ta starsza...
- Ale dyrektorze, u mnie jest trzech chłopców.
- Trzech chłopców? - Ortega uniósł brwi.
- No tak. Mike mi ich przyprowadził.
- To dlaczego chcesz mi za to płacić?
- Bo twój szef nie zgodzi się.
- Dlaczego?
- Ta firma to nie to, co się wydaje.
Janet uniosła brwi i znieruchomiała i po chwili podjęła wędrówkę na nowo, ale dziewczyna zesztywniała.
- Dość! - syknęła i wyswobodziła się z uścisku.
- Janet, co się dzieje?
- Nic. Po prostu przyrządzam sefowi drinka. Jestem sekretarką. Zwykłą sekretarką. Zapomniał pan, inżynierze Ortega.
- Ach, daj mi już spokój - odburknął wydobywający się z plastikowej skrzynki głos. - Niech Mike się tym zajmie. Tylko nie wpuszczać mi do laboratorium żadnych opiekunów. Same bachory. Wychowawcy niech sobie wypiją kawę z ochroną.
Janet podniosła się, ruszyła do wyjścia i po krótkim marszu dotarła do metalowych, rozsuwanych drzwi. Doxer zgłosił się, zanim dotknęła metalowych drzwi.
- Witam w Lakeside Software
Jasnoblond grubasek siedział za drewnianym biurkiem i palił papierosa. Miał wyraźne zakola na czole i mocno przerzedzone włosy na czubku głowy, a podwinięte mankiety odsłaniały grube, porośnięte delikatnym puchem przedramiona. Przy uchu trzymał bezprzewodową słuchawkę.
Pozostałe opowiadania:
1 2 3 4613 4614 4615 4616 4617 14997 14998 14999
- Ale dyrektorze, u mnie jest trzech chłopców.
- Trzech chłopców? - Ortega uniósł brwi.
- No tak. Mike mi ich przyprowadził.
- To dlaczego chcesz mi za to płacić?
- Bo twój szef nie zgodzi się.
- Dlaczego?
- Ta firma to nie to, co się wydaje.
Janet uniosła brwi i znieruchomiała i po chwili podjęła wędrówkę na nowo, ale dziewczyna zesztywniała.
- Dość! - syknęła i wyswobodziła się z uścisku.
- Janet, co się dzieje?
- Nic. Po prostu przyrządzam sefowi drinka. Jestem sekretarką. Zwykłą sekretarką. Zapomniał pan, inżynierze Ortega.
- Ach, daj mi już spokój - odburknął wydobywający się z plastikowej skrzynki głos. - Niech Mike się tym zajmie. Tylko nie wpuszczać mi do laboratorium żadnych opiekunów. Same bachory. Wychowawcy niech sobie wypiją kawę z ochroną.
Janet podniosła się, ruszyła do wyjścia i po krótkim marszu dotarła do metalowych, rozsuwanych drzwi. Doxer zgłosił się, zanim dotknęła metalowych drzwi.
- Witam w Lakeside Software
Jasnoblond grubasek siedział za drewnianym biurkiem i palił papierosa. Miał wyraźne zakola na czole i mocno przerzedzone włosy na czubku głowy, a podwinięte mankiety odsłaniały grube, porośnięte delikatnym puchem przedramiona. Przy uchu trzymał bezprzewodową słuchawkę.
Pozostałe opowiadania:
1 2 3 4613 4614 4615 4616 4617 14997 14998 14999
Opowiadania - strona główna
- Zwariowałaś? W ta...
- Skšd wiesz o takic...
- No co za cham! - ...
- Pomogła mi, Janet...
- Dziękuję. - Odpow...
- Kim jeste? - wpis...
- No przecież sam m...
- Tak.
Chudy p...
- Nie, Mike - zaśmi...
- Jest za co, Janet...
Gdy drzwi się zasun...
- Co jest, Tony? - ...
- Siadaj!
- I wt...
Chudy programista po...
- Poznają.
- T...
- Tak. Dziękujemy -...
- Chodzi ci o wycie...
- No to finito. Czy...
- Witaj, Janet - lit...
Mapa strony
- Zwariowałaś? W ta...
- Skšd wiesz o takic...
- No co za cham! - ...
- Pomogła mi, Janet...
- Dziękuję. - Odpow...
- Kim jeste? - wpis...
- No przecież sam m...
- Tak.
Chudy p...
- Nie, Mike - zaśmi...
- Jest za co, Janet...
Gdy drzwi się zasun...
- Co jest, Tony? - ...
- Siadaj!
- I wt...
Chudy programista po...
- Poznają.
- T...
- Tak. Dziękujemy -...
- Chodzi ci o wycie...
- No to finito. Czy...
- Witaj, Janet - lit...
Mapa strony