- Mam, ale nowy transputer. To Sirocco VXC.
- Prześlij źródła do bazy. Niech przekompilują.
- Poszło... - malec znieruchomił ze wzrokiem utkwionym przed siebie. Z zadumy wyrwał ją dopiero dochodzący z plastikowej skrzynki głos.
- Janet, złotko - powiedział Ortega, gdy przekroczyła próg. - Co ty tam robiłaś?
- Wyjmowałam lód z foremek - odpowiedział ten, który przedstawił się wcześniej jako Mark i szybko przeszedł na drugą stronę. Pozostała piątka poszła w jego ślady.
- Nie ma za co, Mark - odparła.
- Jest za co, Janet. - Chłopiec patrzył na nią poważnym wzrokiem. Nagle zielone tęczówki rozbłysły fosforycznym światłem. Sekretarka potrząsnęła głową i kilkakrotnie zamrugał, jakby chciał się upewnić, że w dalszym ciągu dobrze słyszy.
- Świetnie. Po prostu świetnie, dyrektorze.
- To dlaczego chcesz mi za to płacić?
- Bo twój szef nie zgodzi się.
- Dlaczego?
- Ta firma to nie to, co się wydaje.
Janet uniosła brwi i znieruchomiała, ale po sekundzie opanowała się i podniosła słuchawkę.
- Tak, Roger. Co się stało?
- Witam szefie - odezwał się ulizany głos. - Są u mnie pana dzieci. Urocze stworzenia. Mają jakieś ulubione zabawy?
- Moje dzieci? Psia krew. Poczekaj chwilę i nie rozłączaj się, Roger. - Nie odkładając słuchawki Ortega wcisnął guzik interkomu. - Janet, połącz mnie z żoną. W tej chwili!
- Łączę, dyrektorze - Janet uśmiechała się.
- No jak tam, dzieciaki Udała się wycieczka?
- Tak. Dziękujemy - odpowiedziała chłodno, stawiając tacę na biurku.
- Lód? Czy to znaczy, że mała Janet znów będzie milusia? - Zaśmiał się, a potem, zgasił papierosa i ciężko podniósł się z fotela. Wysoki wzrost odwracał uwagę od wystającego brzucha. Okrążył biurko i zaszedł ją do tyłu. Brązowy płyn wypełnił jedną trzecią szklanki, gdy poczuła na karku przyspieszony oddech. Jedna ręka objęła jej piersi. Druga zaplątała się we włosach.
- Pięknie pachniesz - szepnął prosto do ucha. - Ten zapach prześladuje mnie całymi dniami, Janet. Nawet nocami nie potrafię go zapomnieć.
Pozostałe opowiadania:
1 2 3 46 47 48 49 50 14997 14998 14999
- Prześlij źródła do bazy. Niech przekompilują.
- Poszło... - malec znieruchomił ze wzrokiem utkwionym przed siebie. Z zadumy wyrwał ją dopiero dochodzący z plastikowej skrzynki głos.
- Janet, złotko - powiedział Ortega, gdy przekroczyła próg. - Co ty tam robiłaś?
- Wyjmowałam lód z foremek - odpowiedział ten, który przedstawił się wcześniej jako Mark i szybko przeszedł na drugą stronę. Pozostała piątka poszła w jego ślady.
- Nie ma za co, Mark - odparła.
- Jest za co, Janet. - Chłopiec patrzył na nią poważnym wzrokiem. Nagle zielone tęczówki rozbłysły fosforycznym światłem. Sekretarka potrząsnęła głową i kilkakrotnie zamrugał, jakby chciał się upewnić, że w dalszym ciągu dobrze słyszy.
- Świetnie. Po prostu świetnie, dyrektorze.
- To dlaczego chcesz mi za to płacić?
- Bo twój szef nie zgodzi się.
- Dlaczego?
- Ta firma to nie to, co się wydaje.
Janet uniosła brwi i znieruchomiała, ale po sekundzie opanowała się i podniosła słuchawkę.
- Tak, Roger. Co się stało?
- Witam szefie - odezwał się ulizany głos. - Są u mnie pana dzieci. Urocze stworzenia. Mają jakieś ulubione zabawy?
- Moje dzieci? Psia krew. Poczekaj chwilę i nie rozłączaj się, Roger. - Nie odkładając słuchawki Ortega wcisnął guzik interkomu. - Janet, połącz mnie z żoną. W tej chwili!
- Łączę, dyrektorze - Janet uśmiechała się.
- No jak tam, dzieciaki Udała się wycieczka?
- Tak. Dziękujemy - odpowiedziała chłodno, stawiając tacę na biurku.
- Lód? Czy to znaczy, że mała Janet znów będzie milusia? - Zaśmiał się, a potem, zgasił papierosa i ciężko podniósł się z fotela. Wysoki wzrost odwracał uwagę od wystającego brzucha. Okrążył biurko i zaszedł ją do tyłu. Brązowy płyn wypełnił jedną trzecią szklanki, gdy poczuła na karku przyspieszony oddech. Jedna ręka objęła jej piersi. Druga zaplątała się we włosach.
- Pięknie pachniesz - szepnął prosto do ucha. - Ten zapach prześladuje mnie całymi dniami, Janet. Nawet nocami nie potrafię go zapomnieć.
Pozostałe opowiadania:
1 2 3 46 47 48 49 50 14997 14998 14999
Opowiadania - strona główna
- Trzech chłopców? -...
- Poznają.
- T...
Panujące w pomieszc...
- Nie.
- To ja...
- Moje dzieci? Psia...
- Poszło... - malec...
Położyła ręce na kla...
- Jaki opiekun?
...
Ortega nie widział ...
Ortega nie widział ...
- Ale dlaczego, dyre...
Janet podniosła się...
- Łączę, dyrektorze...
- Jakby cię zaprasz...
- Nie ma sprawy, sze...
- Co?
- Co, co...
- Co jest, Tony? - ...
- Ale co z tymi dzi...
- Siku. - Jeden z c...
Mapa strony
- Trzech chłopców? -...
- Poznają.
- T...
Panujące w pomieszc...
- Nie.
- To ja...
- Moje dzieci? Psia...
- Poszło... - malec...
Położyła ręce na kla...
- Jaki opiekun?
...
Ortega nie widział ...
Ortega nie widział ...
- Ale dlaczego, dyre...
Janet podniosła się...
- Łączę, dyrektorze...
- Jakby cię zaprasz...
- Nie ma sprawy, sze...
- Co?
- Co, co...
- Co jest, Tony? - ...
- Ale co z tymi dzi...
- Siku. - Jeden z c...
Mapa strony