Rudzielec przez chwilę tarmosił brodę, a później pokręcił przecząco głowami, więc znów przyłożył słuchawkę do ucha. - Dobra, Bergman, wracaj do firmy.
- Ale co się stało?
- Witam szefie - odezwał się ulizany głos. - Są u mnie pana dzieci. Urocze stworzenia. Mają jakieś ulubione zabawy?
- Moje dzieci? Psia krew. Poczekaj chwilę i nie rozłączaj się, Roger. - Nie odkładając słuchawki Ortega wcisnął guzik interkomu. - Janet, połącz mnie z żoną. W tej chwili!
- Łączę, dyrektorze - Janet uśmiechała się i zanim zrealizowała połączenie, sięgnęła po spinacz.
Ortega nie widział tego. Pulchna dłoń bębniła nerwowo w nawoskowany blat.
- Betty! - wrzasnął, gdy w słuchawce pojawił się znajomy głos. - Powiedz mi, kobieto, czy cię do reszty pogięło? Co ty wyprawiasz?
- Już wszyscy wyszli. - Oplatająca ją ręka znieruchomiała, ale po sekundzie pomalowane na czerwono paznokcie znów zastukały w klawisze.
- To pomyłka. Lakeside Software.
- Cześć JayPeg. Wywołaj Mike'a.
- Za chwileczkę, panno Braxton.
Po kilku sekundach drzwi się otworzyły. Za progiem stał Mike.
- To są te dzieciaki? - zapytał.
- Nic, Roger. Masz tu trzy kałamarze. Pobaw się z nimi.
- Co?


Pozostałe opowiadania:
1 2 3 56 57 58 59 60 14997 14998 14999