- Co, co? Masz się zająć dziećmi i koniec.
- Zwariowałeś?
- Ja zwariowałem!? Pogadaj z Ortim. To jego pomysł.
- Ale co ja mam z nimi robić?
- A rób sobie co chcesz. Mnie to lata.
- To dzieci Ortegi?
- A bo ja wiem? - odparł Mike, a potem przymrużył jedno oko. - Nie. No co ty bredzisz, człowieku. Przecież on ma dwie dziewczynki. Tak się złożyło, że o tym wiem, bo ostatnio zaprosił mnie na niedzielny obiad. - Mówiąc to wyprostował się, skrzyżował ręce na piersi i popatrzył na kolegów. Potrząsnęli przecząco głowami, więc znów przyłożył słuchawkę i przeciągnął się leniwie, a potem zatarł dłonie i uśmiechnął, jak wygłodzony niemowlak do smoczka.
Janet przymknęła oczy i odchyliła się do tyłu, ale po chwili opanowała się, chwyciła w dłonie łysiejącą głowę i odsunęła go na bezpieczną odległość.
- Zgodzisz się?
- Tak, Janet. Jak dawniej. - Nie wyczuł jadowitego zabarwienia w głosie. Pociągnął tylko ze szklanki iuśmiechnął się do niej z daleka.
- A opiekun? - zapytała.
- Jaki opiekun?
- A nie było z nimi wychowawcy?
- Nie.
- To jak przyszły?
- A normalnie. - Strażnik przeciągną w zamyśleniu dłonią po siwiejącym wąsie. - Mówię ci, coś tu jest nie tak.
- Co, Terry? Co jest nie tak? - Stanley ziewnął ze znużeniem. Kilka tysięcy wieczorów przed telewizorem z górą frytek i piwem do reszty zdołały stępić niezbyt lotny od urodzenia mózg.
- Gdybym wiedział co, to bym się ciebie nie pytał.
- E tam, gadanie. Dzieci jak dzieci. Jedne są wesołe, a inne nie. Może oglądasz za dużo horrorów? - Obejrzał się, czy nikt nie idzie, i rozczapierzył ręce. Potem wywrócił białka oczu do góry i sztywnym krokiem zaczął się zbliżaćdo kolegi. Z bladą twarzą i wystającym brzuchem wyglądał jak karykatura Frankensteina. - Obcy są wśród nas. Rozkaz, zniszczyć Ziemian.
- Nie rób sobie jaj. Jeszcze coś wykraczesz i dopiero będzie. Tak tylko mówiłem.
Pozostałe opowiadania:
1 2 3 57 58 59 60 61 14997 14998 14999
- Zwariowałeś?
- Ja zwariowałem!? Pogadaj z Ortim. To jego pomysł.
- Ale co ja mam z nimi robić?
- A rób sobie co chcesz. Mnie to lata.
- To dzieci Ortegi?
- A bo ja wiem? - odparł Mike, a potem przymrużył jedno oko. - Nie. No co ty bredzisz, człowieku. Przecież on ma dwie dziewczynki. Tak się złożyło, że o tym wiem, bo ostatnio zaprosił mnie na niedzielny obiad. - Mówiąc to wyprostował się, skrzyżował ręce na piersi i popatrzył na kolegów. Potrząsnęli przecząco głowami, więc znów przyłożył słuchawkę i przeciągnął się leniwie, a potem zatarł dłonie i uśmiechnął, jak wygłodzony niemowlak do smoczka.
Janet przymknęła oczy i odchyliła się do tyłu, ale po chwili opanowała się, chwyciła w dłonie łysiejącą głowę i odsunęła go na bezpieczną odległość.
- Zgodzisz się?
- Tak, Janet. Jak dawniej. - Nie wyczuł jadowitego zabarwienia w głosie. Pociągnął tylko ze szklanki iuśmiechnął się do niej z daleka.
- A opiekun? - zapytała.
- Jaki opiekun?
- A nie było z nimi wychowawcy?
- Nie.
- To jak przyszły?
- A normalnie. - Strażnik przeciągną w zamyśleniu dłonią po siwiejącym wąsie. - Mówię ci, coś tu jest nie tak.
- Co, Terry? Co jest nie tak? - Stanley ziewnął ze znużeniem. Kilka tysięcy wieczorów przed telewizorem z górą frytek i piwem do reszty zdołały stępić niezbyt lotny od urodzenia mózg.
- Gdybym wiedział co, to bym się ciebie nie pytał.
- E tam, gadanie. Dzieci jak dzieci. Jedne są wesołe, a inne nie. Może oglądasz za dużo horrorów? - Obejrzał się, czy nikt nie idzie, i rozczapierzył ręce. Potem wywrócił białka oczu do góry i sztywnym krokiem zaczął się zbliżaćdo kolegi. Z bladą twarzą i wystającym brzuchem wyglądał jak karykatura Frankensteina. - Obcy są wśród nas. Rozkaz, zniszczyć Ziemian.
- Nie rób sobie jaj. Jeszcze coś wykraczesz i dopiero będzie. Tak tylko mówiłem.
Pozostałe opowiadania:
1 2 3 57 58 59 60 61 14997 14998 14999
Opowiadania - strona główna
- Nic, Roger. Masz ...
- Co jest, Tony? - ...
- Co jest, Tony? - ...
- Nie wiem. Jak będ...
- Skąd to wszystko ...
- Ale... - Zawirowa...
- Dobrze, mały. Zar...
Siedząca za niewiel...
- Tak.
- Dobrz...
- Słucham?
- P...
- Do domu. - Dzieci...
- Ale co ja mam z n...
- Bo twój szef nie z...
- Co jest, Tony? - ...
- No jak tam, dziec...
- Tak, Roger. Co si...
- Łączę, dyrektorze...
- Ale dlaczego, dyre...
- Nie ma sprawy, sz...
Mapa strony
- Nic, Roger. Masz ...
- Co jest, Tony? - ...
- Co jest, Tony? - ...
- Nie wiem. Jak będ...
- Skąd to wszystko ...
- Ale... - Zawirowa...
- Dobrze, mały. Zar...
Siedząca za niewiel...
- Tak.
- Dobrz...
- Słucham?
- P...
- Do domu. - Dzieci...
- Ale co ja mam z n...
- Bo twój szef nie z...
- Co jest, Tony? - ...
- No jak tam, dziec...
- Tak, Roger. Co si...
- Łączę, dyrektorze...
- Ale dlaczego, dyre...
- Nie ma sprawy, sz...
Mapa strony