- Pomyśl, Tony - naprowadzał Mike. - Czyje dziei mają takie uprawnienia jak sam Ortega?
- Ortegi? - Brodacz przekrzywił głowę i zmrużył jedno oko. - Nie. No co ty bredzisz, człowieku. Przecież on ma dwie dziewczynki. Tak się złożyło, że o tym wiem, bo ostatnio zaprosił mnie na niedzielny obiad. - Mówiąc to wyprostował się, skrzyżował ręce na piersi i popatrzył na kolegów. Potrząsnęli przecząco głowami, więc znów przyłożył słuchawkę do ucha. - Dobra, Bergman, wracaj do firmy.
- Ale co się stało?
- Nie wiem. Jak będziesz na miejscu, to pogadamy. Teraz wracaj.
- Do domu. - Dzieci ustawiły się przy wyjściu, a jeden z chłopców szarpał go za rękaw.
- Chwileczkę. - Brodacz był wyraźnie podenerwowany. - Coś mi tu śmierdzi. Sprawdźcie, czy nie było jakiegoś włamu.
Mężczyźni zasiedli za konsolami. Dłonie biegały po elastycznych płytkach padów, a oczy wprawnie przeglądały rzędy zapisów.
- Nic nie widzę, szefie - powiedział blondyn w niebieskim swetrze.
- U mnie też czysto - potwierdził drugi i rozłożył ręce.
- Siku. - Jeden z chłopców szarpał go za rękaw.
- Chwileczkę. - Brodacz był wyraźnie podenerwowany. - Coś mi tu śmierdzi. Sprawdźcie, czy nie było jakiegoś włamu.
Mężczyźni zasiedli za konsolami. Dłonie biegały po elastycznych płytkach padów, a oczy wprawnie przeglądały rzędy zapisów.
- Nic nie widzę, szefie - powiedział blondyn w niebieskim swetrze.
- U mnie też czysto - potwierdził doxer, a on popchnął chłopców w stronę wyjścia. Później przesunął kartą po czytniku, a na klawiaturze poniżej wpisał kod dostępu. Drzwi rozsunęły się i dzieci wyszły na zewnątrz. Z drugą grupą spotkały się przy śluzie wyjściowej, która otworzyła się po chwili z lekkim sykiem. Za progiem stała Janet i uśmiechała się już bardzo szeroko.
- Sam sobie zrób, dupku - powiedziała, wyraźnie akcentując każdy wyrazonię. Aha i wpadnij do mnie. - Nie czekając na odpowiedź,przerwał połączenie, wcisnął telefon do ładowarki, po czym ciężko opadł na zagłówek i zakładając rękę za głowę, głośno wypuścił dym.
- Co za dzień - mruknął pod nosem. - Sama sobie zadzwoń.
Pozostałe opowiadania:
1 2 3 59 60 61 62 63 14997 14998 14999
- Ortegi? - Brodacz przekrzywił głowę i zmrużył jedno oko. - Nie. No co ty bredzisz, człowieku. Przecież on ma dwie dziewczynki. Tak się złożyło, że o tym wiem, bo ostatnio zaprosił mnie na niedzielny obiad. - Mówiąc to wyprostował się, skrzyżował ręce na piersi i popatrzył na kolegów. Potrząsnęli przecząco głowami, więc znów przyłożył słuchawkę do ucha. - Dobra, Bergman, wracaj do firmy.
- Ale co się stało?
- Nie wiem. Jak będziesz na miejscu, to pogadamy. Teraz wracaj.
- Do domu. - Dzieci ustawiły się przy wyjściu, a jeden z chłopców szarpał go za rękaw.
- Chwileczkę. - Brodacz był wyraźnie podenerwowany. - Coś mi tu śmierdzi. Sprawdźcie, czy nie było jakiegoś włamu.
Mężczyźni zasiedli za konsolami. Dłonie biegały po elastycznych płytkach padów, a oczy wprawnie przeglądały rzędy zapisów.
- Nic nie widzę, szefie - powiedział blondyn w niebieskim swetrze.
- U mnie też czysto - potwierdził drugi i rozłożył ręce.
- Siku. - Jeden z chłopców szarpał go za rękaw.
- Chwileczkę. - Brodacz był wyraźnie podenerwowany. - Coś mi tu śmierdzi. Sprawdźcie, czy nie było jakiegoś włamu.
Mężczyźni zasiedli za konsolami. Dłonie biegały po elastycznych płytkach padów, a oczy wprawnie przeglądały rzędy zapisów.
- Nic nie widzę, szefie - powiedział blondyn w niebieskim swetrze.
- U mnie też czysto - potwierdził doxer, a on popchnął chłopców w stronę wyjścia. Później przesunął kartą po czytniku, a na klawiaturze poniżej wpisał kod dostępu. Drzwi rozsunęły się i dzieci wyszły na zewnątrz. Z drugą grupą spotkały się przy śluzie wyjściowej, która otworzyła się po chwili z lekkim sykiem. Za progiem stała Janet i uśmiechała się już bardzo szeroko.
- Sam sobie zrób, dupku - powiedziała, wyraźnie akcentując każdy wyrazonię. Aha i wpadnij do mnie. - Nie czekając na odpowiedź,przerwał połączenie, wcisnął telefon do ładowarki, po czym ciężko opadł na zagłówek i zakładając rękę za głowę, głośno wypuścił dym.
- Co za dzień - mruknął pod nosem. - Sama sobie zadzwoń.
Pozostałe opowiadania:
1 2 3 59 60 61 62 63 14997 14998 14999
Opowiadania - strona główna
- Nic. Po prostu pr...
- Co jest, Mike? - z...
- Ja zwariowałem!? ...
- Nie ma sprawy, sz...
- Witaj, Janet - lit...
Gdy drzwi się zasun...
Panujące w pomieszc...
- To są te dzieciak...
- A masz dzieci?
- Chcesz się pobawi...
- Co, co? Masz się ...
Drzwi odsunęły się....
- Chwileczkę. - Bro...
- No nareszcie - po...
- Skąd to wszystko ...
Ocknęła się i przez ...
- Jakie marzenie?
- Powiedzieć Ortedz...
- Lód? Czy to znacz...
Mapa strony
- Nic. Po prostu pr...
- Co jest, Mike? - z...
- Ja zwariowałem!? ...
- Nie ma sprawy, sz...
- Witaj, Janet - lit...
Gdy drzwi się zasun...
Panujące w pomieszc...
- To są te dzieciak...
- A masz dzieci?
- Chcesz się pobawi...
- Co, co? Masz się ...
Drzwi odsunęły się....
- Chwileczkę. - Bro...
- No nareszcie - po...
- Skąd to wszystko ...
Ocknęła się i przez ...
- Jakie marzenie?
- Powiedzieć Ortedz...
- Lód? Czy to znacz...
Mapa strony