- Skąd wiesz o takich rzeczach? - wpisała nerwowo.
- Jeszcze wiem mało, ale dużo o Janet. Wiem, że nie Janet Braxton. Drugi z wątków w tym samym czasie dokonał rozpoznania wyrazów i przesłał wyniki do bardziej złożonej procedury rozumienia języka naturalnego. Ta w ułamku sekundy wyprodukowała zdanie, które po zamianie na sygnał wprawiło w ruch niebieską płytkę drgania powietrza w impulsy elektryczne. Te po wzmocnieniu i normalizacji zmieniły się w sunący potok cyfr. Gdy pierwsza z liczb trafiła w mikroprocesorowe serce doxera, myślenie maszyny rozdwoiło się. Jeden tor przeprowadził analizę widmową. Uzyskane wyniki porównał z próbkami głosów autoryzowanych użytkowników. Okazało się, że barwa nie może należeć do nikogo innego jak tylko do sekretarki, panny Janet Braxton. Drugi z wątków w tym samym czasie dokonał rozpoznania wyrazów i przesłał wyniki do bardziej złożonej procedury rozumienia języka naturalnego. Ta w ułamku sekundy wyprodukowała zdanie, które po zamianie na sygnał wprawiło w ruch niebieską płytkę umieszczoną nad głową kobiety.
- Nie ma sprawy, szefie. Uwielbiam dzieci.
- No co za cham! - Mike wziął się pod boki i spojrzał na chłopców. - Słyszałyście? Wy możecie, a ja nie.
Drzwi odsunęły się. Stojący za nimi analityk miał bladą twarz.
- Co jest, Mike? - zapytał.
- Nic, Roger. Masz tu trzy kałamarze. Pobaw się z nimi.
- Co?
- Co, co? Masz się zająć dziećmi i koniec.
- Zwariowałeś?
- Ja zwariowałem!? Pogadaj z Ortim. To jego pomysł.
- Ale co ja mam z nimi robić?
Pozostałe opowiadania:
1 2 3 6103 6104 6105 6106 6107 14997 14998 14999
- Jeszcze wiem mało, ale dużo o Janet. Wiem, że nie Janet Braxton. Drugi z wątków w tym samym czasie dokonał rozpoznania wyrazów i przesłał wyniki do bardziej złożonej procedury rozumienia języka naturalnego. Ta w ułamku sekundy wyprodukowała zdanie, które po zamianie na sygnał wprawiło w ruch niebieską płytkę drgania powietrza w impulsy elektryczne. Te po wzmocnieniu i normalizacji zmieniły się w sunący potok cyfr. Gdy pierwsza z liczb trafiła w mikroprocesorowe serce doxera, myślenie maszyny rozdwoiło się. Jeden tor przeprowadził analizę widmową. Uzyskane wyniki porównał z próbkami głosów autoryzowanych użytkowników. Okazało się, że barwa nie może należeć do nikogo innego jak tylko do sekretarki, panny Janet Braxton. Drugi z wątków w tym samym czasie dokonał rozpoznania wyrazów i przesłał wyniki do bardziej złożonej procedury rozumienia języka naturalnego. Ta w ułamku sekundy wyprodukowała zdanie, które po zamianie na sygnał wprawiło w ruch niebieską płytkę umieszczoną nad głową kobiety.
- Nie ma sprawy, szefie. Uwielbiam dzieci.
- No co za cham! - Mike wziął się pod boki i spojrzał na chłopców. - Słyszałyście? Wy możecie, a ja nie.
Drzwi odsunęły się. Stojący za nimi analityk miał bladą twarz.
- Co jest, Mike? - zapytał.
- Nic, Roger. Masz tu trzy kałamarze. Pobaw się z nimi.
- Co?
- Co, co? Masz się zająć dziećmi i koniec.
- Zwariowałeś?
- Ja zwariowałem!? Pogadaj z Ortim. To jego pomysł.
- Ale co ja mam z nimi robić?
Pozostałe opowiadania:
1 2 3 6103 6104 6105 6106 6107 14997 14998 14999
Opowiadania - strona główna
- To zmień tak, żeb...
- Ale, szefie, ja je...
- Co, co? Masz się ...
- Do domu. - Dzieci...
- Bo ja wiem, Terry...
Drzwi odsunęły się....
- No, chciałem tylk...
Głos po drugiej stro...
- Rozumiecie coś z ...
- Co, Terry? Co jes...
- A, Roger - żachną...
- Dlaczego?
- ...
- Poszło. Dopisz ró...
- To dlaczego mi o ...
Głos po drugiej str...
- Tak. Dziękujemy -...
- Do domu. - Dzieci...
- No przecież sam m...
- Do domu. - Dzieci...
Mapa strony
- To zmień tak, żeb...
- Ale, szefie, ja je...
- Co, co? Masz się ...
- Do domu. - Dzieci...
- Bo ja wiem, Terry...
Drzwi odsunęły się....
- No, chciałem tylk...
Głos po drugiej stro...
- Rozumiecie coś z ...
- Co, Terry? Co jes...
- A, Roger - żachną...
- Dlaczego?
- ...
- Poszło. Dopisz ró...
- To dlaczego mi o ...
Głos po drugiej str...
- Tak. Dziękujemy -...
- Do domu. - Dzieci...
- No przecież sam m...
- Do domu. - Dzieci...
Mapa strony