- To co, zejdę po dzieciaki i przyprowadzę pod drzwi, OK?
- OK, OK. - Mike machnął na odczepnego ręką, a ona ruszyła z powrotem.
Po kilkunastu sekundach drzwi rozsunęły się i dzieci wyszły na zewnątrz. Z drugą grupą spotkały się przy śluzie wyjściowej, która otworzyła się po chwili z lekkim sykiem. Za progiem stała Janet i uśmiechała się.
- No jak tam, dzieciaki Udała się wycieczka?
- Tak. Dziękujemy - odpowiedział piskliwy głosik. - Poproszę z mężem.
- Chwileczkę. - Brodacz był wyraźnie podenerwowany. - Coś mi tu śmierdzi. Sprawdźcie, czy nie było jakiegoś włamu.
Mężczyźni zasiedli za konsolami. Dłonie biegały po elastycznych płytkach padów, a oczy wprawnie przeglądały rzędy zapisów.
- Nic nie widzę, szefie - powiedział blondyn w niebieskim swetrze.
- U mnie też czysto - potwierdził drugi i rozłożył ręce.
- Siku. - Jeden z chłopców szarpał go za rękaw.
- Chwileczkę. - Brodacz był wyraźnie podenerwowany. - Coś mi tu śmierdzi. Sprawdźcie, czy nie było jakiegoś włamu.
Mężczyźni zasiedli za konsolami. Dłonie biegały po elastycznych płytkach padów, a oczy wprawnie przeglądały rzędy zapisów.
- Nic nie widzę, szefie - powiedział blondyn w niebieskim swetrze.
- U mnie też czysto - potwierdził drugi i rozłożył ręce.
- Siku. - Jeden z chłopców szarpał go za rękaw.
- Chwileczkę. - Brodacz był wyraźnie podenerwowany. - Coś mi tu śmierdzi. Sprawdźcie, czy nie było jakiegoś włamu.
Mężczyźni zasiedli za konsolami. Dłonie biegały po elastycznych płytkach padów, a oczy wprawnie przeglądały rzędy zapisów.
- Nic nie widzę, szefie - powiedział blondyn w niebieskim swetrze.
- U mnie też czysto - potwierdził doxer, a on popchnął chłopców w stronę wyjścia. Później przesunął kartą po czytniku, a na klawiaturze. Kursor migał.
- OK - wpisała po dłuższej chwili.
- Dziękuję. - Odpowiedź nadeszła natychmiast i zdalny rozmówca rozłączył się. Zaraz po tym zadzwonił telefon. Janet podskoczyła, jakby zobaczyła ducha, ale po sekundzie pomalowane na czerwono paznokcie znów zastukały w klawisze.
- To pomyłka. Lakeside Software.
- Cześć JayPeg. Wywołaj Mike'a.
- Za chwileczkę, panno Braxton.
Po kilku sekundach drzwi się otworzyły. Za progiem stała Janet i uśmiechała się.
Pozostałe opowiadania:
1 2 3 60 61 62 63 64 14997 14998 14999
- OK, OK. - Mike machnął na odczepnego ręką, a ona ruszyła z powrotem.
Po kilkunastu sekundach drzwi rozsunęły się i dzieci wyszły na zewnątrz. Z drugą grupą spotkały się przy śluzie wyjściowej, która otworzyła się po chwili z lekkim sykiem. Za progiem stała Janet i uśmiechała się.
- No jak tam, dzieciaki Udała się wycieczka?
- Tak. Dziękujemy - odpowiedział piskliwy głosik. - Poproszę z mężem.
- Chwileczkę. - Brodacz był wyraźnie podenerwowany. - Coś mi tu śmierdzi. Sprawdźcie, czy nie było jakiegoś włamu.
Mężczyźni zasiedli za konsolami. Dłonie biegały po elastycznych płytkach padów, a oczy wprawnie przeglądały rzędy zapisów.
- Nic nie widzę, szefie - powiedział blondyn w niebieskim swetrze.
- U mnie też czysto - potwierdził drugi i rozłożył ręce.
- Siku. - Jeden z chłopców szarpał go za rękaw.
- Chwileczkę. - Brodacz był wyraźnie podenerwowany. - Coś mi tu śmierdzi. Sprawdźcie, czy nie było jakiegoś włamu.
Mężczyźni zasiedli za konsolami. Dłonie biegały po elastycznych płytkach padów, a oczy wprawnie przeglądały rzędy zapisów.
- Nic nie widzę, szefie - powiedział blondyn w niebieskim swetrze.
- U mnie też czysto - potwierdził drugi i rozłożył ręce.
- Siku. - Jeden z chłopców szarpał go za rękaw.
- Chwileczkę. - Brodacz był wyraźnie podenerwowany. - Coś mi tu śmierdzi. Sprawdźcie, czy nie było jakiegoś włamu.
Mężczyźni zasiedli za konsolami. Dłonie biegały po elastycznych płytkach padów, a oczy wprawnie przeglądały rzędy zapisów.
- Nic nie widzę, szefie - powiedział blondyn w niebieskim swetrze.
- U mnie też czysto - potwierdził doxer, a on popchnął chłopców w stronę wyjścia. Później przesunął kartą po czytniku, a na klawiaturze. Kursor migał.
- OK - wpisała po dłuższej chwili.
- Dziękuję. - Odpowiedź nadeszła natychmiast i zdalny rozmówca rozłączył się. Zaraz po tym zadzwonił telefon. Janet podskoczyła, jakby zobaczyła ducha, ale po sekundzie pomalowane na czerwono paznokcie znów zastukały w klawisze.
- To pomyłka. Lakeside Software.
- Cześć JayPeg. Wywołaj Mike'a.
- Za chwileczkę, panno Braxton.
Po kilku sekundach drzwi się otworzyły. Za progiem stała Janet i uśmiechała się.
Pozostałe opowiadania:
1 2 3 60 61 62 63 64 14997 14998 14999
Opowiadania - strona główna
- Ale dlaczego, dyre...
- Tak wyszło, Bergm...
- Już.
- Spraw...
- Nie o to chodzi. N...
- Bo ja wiem, Terry...
- Tak. Dziękujemy - ...
- Poszło... - malec...
- Nie uwaliłem się ...
- Przyjąłem - potwi...
- Betty! - wrzasnął...
- Tak. Dziękujemy -...
- Mam, ale nowy tra...
- Dużo wiem oJanet....
- Dobrze. - Wzięła g...
- Dobrze się czujesz...
- Nie rób sobie jaj...
Trzej pracownicy sp...
- Tak, kochanie. Ty...
- Już mówiłem. Namó...
Mapa strony
- Ale dlaczego, dyre...
- Tak wyszło, Bergm...
- Już.
- Spraw...
- Nie o to chodzi. N...
- Bo ja wiem, Terry...
- Tak. Dziękujemy - ...
- Poszło... - malec...
- Nie uwaliłem się ...
- Przyjąłem - potwi...
- Betty! - wrzasnął...
- Tak. Dziękujemy -...
- Mam, ale nowy tra...
- Dużo wiem oJanet....
- Dobrze. - Wzięła g...
- Dobrze się czujesz...
- Nie rób sobie jaj...
Trzej pracownicy sp...
- Tak, kochanie. Ty...
- Już mówiłem. Namó...
Mapa strony