- Dobrze, dobrze. - Rudy w pośpiechu wyciągnął komórkę. - Bergman! Co się z tobą dzieje? Miałeś pilnować tych dzieciaków.
- No, jak to, szefie. Jestem w drodze do Kalispell.
- W Kalispell?
- Tak. Nie mogą się zalogować. Jedź tam i sprawdź.
- Ale, szefie, ja jestem programistą. Nie może tego zrobić jakiś admin.
- Tak wyszło, Bergman. To pilne.
- Ale co z tymi dzieciakami?
- To tylko dzieci. Jedź! Zaraz ktoś cię zmieni. - Połączenie zosało przerwane. Bergman opuścił komórkę i chwilę stał, jakby się wahał, a później wzruszył ramionami.
- Polecenie Ortegi, a skoro Wielki Orti ma takie pomysły, to co ja mogę. Bergman, posiedzisz z nimi. - Popatrzył na najmłodszego z zespołu, po czym odwrócił się do pozostałych i klasnął w dłonie. - Przerwa na kawę.
Programiści skinęli głowami i wyszli za nim, a dzieci usiadły za konsolami i zaczęły zabawę w strzelanego. Naciskały zgrubienia na padach, ale czyniły to bez entuzjazmu. Jeszcze nie ukończyły pierwszej partii, gdy rozdzwoniła się komórka technika. Głos Tony'ego był mocno zaszumiony.
- Bergman. Awaria w Kalispell.
- W Kalispell?
- Tak. Nie mogą się zalogować. Jedź tam i sprawdź.
- Ale, szefie, ja jestem programistą. Nie może tego zrobić jakiś admin.
- Tak wyszło, Bergman. To pilne.


Pozostałe opowiadania:
1 2 3 62 63 64 65 66 14997 14998 14999