- Jakby cię zapraszał tam, gdzie mnie, to byś wiedział, że Wielki Orti ma takie pomysły, to co ja mogę. Bergman, posiedzisz z nimi. - Popatrzył na najmłodszego z zespołu, po czym odwrócił się do pracowników. - Zabezpieczyć stanowiska, a później wczytajcie jakieś gierki tym dzieciakom.
Trzej pracownicy spojrzeli na niego, ale tylko wzruszył ramionami.
- Polecenie Ortegi, a skoro Wielki Orti ma więcej dzieci niż kundel pcheł. Znacznie więcej, stary.
- Nieślubne? - Tony zniżył konspiracyjnie głos.
- Ba! - Mike wzniósł do góry palec wskazujący, a potem zrobił w tył zwrot i odmaszerował.
Gdy drzwi się zasunęły, manager znów przystąpił do skubania brody. Trwało to ponad pół minuty. Oczywiście trudno postronnemu obserwatorowi precyzyjnie określić, co działo się pod okrytą rudym włosem czaszką, w każdym razie efektem tych przemyśleń był kolejny telefon.
- Co jest, Tony? - spytał Ortega, podnosząc słuchawkę.
- Tak, Roger. Co się stało?
- Nie wiem. Jak będziesz na miejscu, to pogadamy. Teraz wracaj.
- Do domu. - Dzieci ustawiły się przy wyjściu, a jeden z chłopców znów pociągnął Tony'ego za sweter.
Brodacz spojrzał w dół, zaklął pod nosem, a potem zadarł głowę.
- JayPeg! Połącz się z Janet, Janet Braxtn, i powiedz, żeby podeszła do śluzy. Zaraz będą tam dzieci.
- Przyjąłem - potwierdził drugi i rozłożył ręce.
- Siku. - Jeden z chłopców znów pociągnął Tony'ego za sweter.
Pozostałe opowiadania:
1 2 3 6702 6703 6704 6705 6706 14997 14998 14999
Trzej pracownicy spojrzeli na niego, ale tylko wzruszył ramionami.
- Polecenie Ortegi, a skoro Wielki Orti ma więcej dzieci niż kundel pcheł. Znacznie więcej, stary.
- Nieślubne? - Tony zniżył konspiracyjnie głos.
- Ba! - Mike wzniósł do góry palec wskazujący, a potem zrobił w tył zwrot i odmaszerował.
Gdy drzwi się zasunęły, manager znów przystąpił do skubania brody. Trwało to ponad pół minuty. Oczywiście trudno postronnemu obserwatorowi precyzyjnie określić, co działo się pod okrytą rudym włosem czaszką, w każdym razie efektem tych przemyśleń był kolejny telefon.
- Co jest, Tony? - spytał Ortega, podnosząc słuchawkę.
- Tak, Roger. Co się stało?
- Nie wiem. Jak będziesz na miejscu, to pogadamy. Teraz wracaj.
- Do domu. - Dzieci ustawiły się przy wyjściu, a jeden z chłopców znów pociągnął Tony'ego za sweter.
Brodacz spojrzał w dół, zaklął pod nosem, a potem zadarł głowę.
- JayPeg! Połącz się z Janet, Janet Braxtn, i powiedz, żeby podeszła do śluzy. Zaraz będą tam dzieci.
- Przyjąłem - potwierdził drugi i rozłożył ręce.
- Siku. - Jeden z chłopców znów pociągnął Tony'ego za sweter.
Pozostałe opowiadania:
1 2 3 6702 6703 6704 6705 6706 14997 14998 14999
Opowiadania - strona główna
- No, jak to, szefie...
Po kilkunastu metrac...
- Nic nie widzę, sz...
Brodacz spojrzał w ...
- Powiedzieć Ortedze...
Ocknęła się i przez...
- Pięknie pachniesz...
Trzej pracownicy sp...
- Czego chcesz?
- Najpierw usądź, J...
- Bez lodu? - zdziwi...
- Lód? Czy to znaczy...
Ocknęła się i przez...
Mężczyźni zasiedli ...
- Pomogłaś mi, Jane...
- OK, ale najpierw u...
- Nic nie widzę, sz...
- A jasna cholera t...
- Dziękuję. - Odpowi...
Mapa strony
- No, jak to, szefie...
Po kilkunastu metrac...
- Nic nie widzę, sz...
Brodacz spojrzał w ...
- Powiedzieć Ortedze...
Ocknęła się i przez...
- Pięknie pachniesz...
Trzej pracownicy sp...
- Czego chcesz?
- Najpierw usądź, J...
- Bez lodu? - zdziwi...
- Lód? Czy to znaczy...
Ocknęła się i przez...
Mężczyźni zasiedli ...
- Pomogłaś mi, Jane...
- OK, ale najpierw u...
- Nic nie widzę, sz...
- A jasna cholera t...
- Dziękuję. - Odpowi...
Mapa strony