- Tak, Roger. Co się stało?
- Witam szefie - odezwał się po jakimś czasie Mike zatrzymał się i odwrócił w stronę wycieczki.
- Tylko co ja mam wam właściwie pokazać?
- My tam - Stojący na czele chłopiec odsunął na bok dwóch innych i pokazał drzwi na końcu korytarza, a później wycelował w rozsuwane wejście po prawej. - Oni tu.
- Wiecie, czego chcecie. Nie ma co? - Mike wyciągnął z kieszeni kartę magnetyczną, przesunął ją w czytniku i zadarł głowę. - JayPeg, otwieraj! Wycieczka z sierocińca.
- Nie ma pan dostępu do tego pomieszczenia, panie Lindquist.
- A jasna cholera tam - zdenerwował się nagle Mike. - Skontaktuj się z Ortegą. Niech mi da dostęp do całości albo sam się zajmie tą wycieczą.
Jeszcze nie skończył, gdy na biurku dyrektora rozdzwonił się ponownie. Dyrektor zerknął na wyświetlacz i sięgnął po słuchawkę.
- Tak, Roger. Co się stało?
- Nie wiem. Jak będziesz na miejscu, to pogadamy. Teraz wracaj.
- Do domu. - Dzieci ustawiły się przy wyjściu, a jeden z chłopców znów pociągnął Tony'ego za sweter.
- Dobrze, dobrze. - Rudy w pośpiechu wyciągnął komórkę. - Bergman! Co się z tobą dzieje? Może zorganizujemy w ten weekend jakiś wspólny wypad? Bo ja wiem, choćby do Canyon Creek. Jak dawniej, Jose?
- Tak, Janet. Tak, mój kwiatuszku. Wszystko co zechcesz.
- Ale najpierw, Jose.
- Co najpierw? - Nieprzytomny wzrok napotkał podkreślone tuszem, zielone oczy. Patrzyły uważnie i bez emocji.
- Najpierw cię połączę z sierocińcem.
- Zwariowałaś? W takiej chwili?
Pozostałe opowiadania:
1 2 3 69 70 71 72 73 14997 14998 14999
- Witam szefie - odezwał się po jakimś czasie Mike zatrzymał się i odwrócił w stronę wycieczki.
- Tylko co ja mam wam właściwie pokazać?
- My tam - Stojący na czele chłopiec odsunął na bok dwóch innych i pokazał drzwi na końcu korytarza, a później wycelował w rozsuwane wejście po prawej. - Oni tu.
- Wiecie, czego chcecie. Nie ma co? - Mike wyciągnął z kieszeni kartę magnetyczną, przesunął ją w czytniku i zadarł głowę. - JayPeg, otwieraj! Wycieczka z sierocińca.
- Nie ma pan dostępu do tego pomieszczenia, panie Lindquist.
- A jasna cholera tam - zdenerwował się nagle Mike. - Skontaktuj się z Ortegą. Niech mi da dostęp do całości albo sam się zajmie tą wycieczą.
Jeszcze nie skończył, gdy na biurku dyrektora rozdzwonił się ponownie. Dyrektor zerknął na wyświetlacz i sięgnął po słuchawkę.
- Tak, Roger. Co się stało?
- Nie wiem. Jak będziesz na miejscu, to pogadamy. Teraz wracaj.
- Do domu. - Dzieci ustawiły się przy wyjściu, a jeden z chłopców znów pociągnął Tony'ego za sweter.
- Dobrze, dobrze. - Rudy w pośpiechu wyciągnął komórkę. - Bergman! Co się z tobą dzieje? Może zorganizujemy w ten weekend jakiś wspólny wypad? Bo ja wiem, choćby do Canyon Creek. Jak dawniej, Jose?
- Tak, Janet. Tak, mój kwiatuszku. Wszystko co zechcesz.
- Ale najpierw, Jose.
- Co najpierw? - Nieprzytomny wzrok napotkał podkreślone tuszem, zielone oczy. Patrzyły uważnie i bez emocji.
- Najpierw cię połączę z sierocińcem.
- Zwariowałaś? W takiej chwili?
Pozostałe opowiadania:
1 2 3 69 70 71 72 73 14997 14998 14999
Opowiadania - strona główna
- Betty! - wrzasnął...
- Prześlij źródła d...
- Ale co ja mam z n...
- To tylko dzieci. ...
Krótki trzask oznaj...
- I wtedy się zgodz...
- Sto tysięcy, mało...
- Ale dyrektorze, u...
- Jakie marzenie?
- Powiedzieć Ortedze...
- Jest za co, Janet...
- No więc ta młodsz...
- Jest za co, Janet...
- O to chodzi, tak?...
- Jest za co, Janet....
- Jakby cię zaprasz...
- A normalnie. - St...
Mężczyzna wziął nap...
- Janet, złotko - p...
Mapa strony
- Betty! - wrzasnął...
- Prześlij źródła d...
- Ale co ja mam z n...
- To tylko dzieci. ...
Krótki trzask oznaj...
- I wtedy się zgodz...
- Sto tysięcy, mało...
- Ale dyrektorze, u...
- Jakie marzenie?
- Powiedzieć Ortedze...
- Jest za co, Janet...
- No więc ta młodsz...
- Jest za co, Janet...
- O to chodzi, tak?...
- Jest za co, Janet....
- Jakby cię zaprasz...
- A normalnie. - St...
Mężczyzna wziął nap...
- Janet, złotko - p...
Mapa strony