- To co, zgodzisz się? - zapytała rzeczowo.
- Ale w zimie nie ma tam wędkarzy.
- Nie bądź żałosny, Jose.
- Chodzi ci o wycieczkę, tak?
Spojrzała bystro, ale nic nie odpowiedział. Obrócił się na bok i wskazał ręką grube uda. Czarne spodnie wykonano z wysokogatunkowej wełny. Brązowy pasek cierpiał solidarnie z guzikami koszuli, mocując się z okazałym brzuchem, który już od wielu lat toczył przeciw nim skazaną na niepowodzenie wojnę o mehr Lebensraum.
- Siadaj!
- I wtedy się zgodzisz?
- Wtedy pomyślę - zaśmiał się.
Panujące w pomieszczeniu sekcji programowania systemowego Tony pochylił się nad jednym z dzieciaków.
- No, jak to, szefie. Jestem w drodze do Kalispell.
- Do Klispell?
- No przecież sam mi pan kazał.
- Ja? Kiedy?
- No jak to, kiedy? Dziesięć minut temu. Nie pamięta pan?
- Rozumiecie coś z tego? - Tony opuścił telefon na wysokość bioder i popatrzył na kolegów. Potrząsnęli przecząco głowami, więc znów przyłożył słuchawkę do ucha. - Dobra, Bergman, wracaj do firmy.
- Ale co się stało?


Pozostałe opowiadania:
1 2 3 7265 7266 7267 7268 7269 14997 14998 14999