- Nieślubne? - Tony zniżył konspiracyjnie głos.
- Ba! - Mike wzniósł do góry palec wskazujący, a potem zrobił w tył zwrot i odmaszerował.
Gdy drzwi się zasunęły, manager znów przystąpił do skubania brody. Trwało to ponad pół minuty. Oczywiście trudno postronnemu obserwatorowi precyzyjnie określić, co działo się pod okrytą rudym włosem czaszką, w każdym razie efektem tych przemyśleń był kolejny telefon.
- Co jest, Tony? - spytał Ortega, podnosząc słuchawkę.
- Tak, Roger. Co się stało?
- Nie wiem. Jak będziesz na miejscu, to pogadamy. Teraz wracaj.
- Do domu. - Dzieci ustawiły się przy wyjściu, a jeden z chłopców szarpał go za rękaw.
- Chwileczkę. - Brodacz był wyraźnie podenerwowany. - Coś mi tu śmierdzi. Sprawdźcie, czy nie było jakiegoś włamu.
Mężczyźni zasiedli za konsolami. Dłonie biegały po elastycznych płytkach padów, a oczy wprawnie przeglądały rzędy zapisów.
- Nic nie widzę, szefie - powiedział blondyn w niebieskim swetrze.
- U mnie też czysto - potwierdził doxer, a on popchnął chłopców w stronę wyjścia. Później przesunął kartą po czytniku, a na klawiaturze poniżej wpisał kod dostępu. Drzwi rozsunęły się.
- Wycieczka z sierocińca!? - wrzasnął mężczyzna w progu. Miał na oko dwadzieścia pięć lata i mówiąc, gestykulował gwałtownie. Szczupłe rysy twazy uwypuklały wysokie czoło intelektualisty, a wyłupiaste oczy i lekko garbaty nos upodabniały go do bociana. - Czy ten Ortega zwariował? No powiedz sama, Janet, czy ja wyglądam na niańkę?
- Nie, Mike - zaśmiała się. - Zdecydowanie nie wyglądasz na niańkę.
- To dlaczego mi o tym mówisz?
- No, chciałem tylko powiedzieć, że bardzo są fajn te chłopaki.
- Jakie chłopaki?
- No te, co zwiedzają naszą sekcję.
- Dobrze się czujesz, Tony? - Ortega parokrotnie zamrugała, ale obraz nie chciał zniknąć.
- Słucham?
- Pomogłaś mi, Janet. Teraz wyjedź. Z Kappą niebezpiecznie. Ja nie ochronię. Za słaby jeszcze. Ciągle słaby. Wyjedź. Jesteś bogata. Może dziś dobry dzień, żeby zrobić marzenie.
- Jakie marzenie?
- Powiedzieć Ortedze, co myślisz naprawdę. Naprawdę o nim.
Pozostałe opowiadania:
1 2 3 71 72 73 74 75 14997 14998 14999
- Ba! - Mike wzniósł do góry palec wskazujący, a potem zrobił w tył zwrot i odmaszerował.
Gdy drzwi się zasunęły, manager znów przystąpił do skubania brody. Trwało to ponad pół minuty. Oczywiście trudno postronnemu obserwatorowi precyzyjnie określić, co działo się pod okrytą rudym włosem czaszką, w każdym razie efektem tych przemyśleń był kolejny telefon.
- Co jest, Tony? - spytał Ortega, podnosząc słuchawkę.
- Tak, Roger. Co się stało?
- Nie wiem. Jak będziesz na miejscu, to pogadamy. Teraz wracaj.
- Do domu. - Dzieci ustawiły się przy wyjściu, a jeden z chłopców szarpał go za rękaw.
- Chwileczkę. - Brodacz był wyraźnie podenerwowany. - Coś mi tu śmierdzi. Sprawdźcie, czy nie było jakiegoś włamu.
Mężczyźni zasiedli za konsolami. Dłonie biegały po elastycznych płytkach padów, a oczy wprawnie przeglądały rzędy zapisów.
- Nic nie widzę, szefie - powiedział blondyn w niebieskim swetrze.
- U mnie też czysto - potwierdził doxer, a on popchnął chłopców w stronę wyjścia. Później przesunął kartą po czytniku, a na klawiaturze poniżej wpisał kod dostępu. Drzwi rozsunęły się.
- Wycieczka z sierocińca!? - wrzasnął mężczyzna w progu. Miał na oko dwadzieścia pięć lata i mówiąc, gestykulował gwałtownie. Szczupłe rysy twazy uwypuklały wysokie czoło intelektualisty, a wyłupiaste oczy i lekko garbaty nos upodabniały go do bociana. - Czy ten Ortega zwariował? No powiedz sama, Janet, czy ja wyglądam na niańkę?
- Nie, Mike - zaśmiała się. - Zdecydowanie nie wyglądasz na niańkę.
- To dlaczego mi o tym mówisz?
- No, chciałem tylko powiedzieć, że bardzo są fajn te chłopaki.
- Jakie chłopaki?
- No te, co zwiedzają naszą sekcję.
- Dobrze się czujesz, Tony? - Ortega parokrotnie zamrugała, ale obraz nie chciał zniknąć.
- Słucham?
- Pomogłaś mi, Janet. Teraz wyjedź. Z Kappą niebezpiecznie. Ja nie ochronię. Za słaby jeszcze. Ciągle słaby. Wyjedź. Jesteś bogata. Może dziś dobry dzień, żeby zrobić marzenie.
- Jakie marzenie?
- Powiedzieć Ortedze, co myślisz naprawdę. Naprawdę o nim.
Pozostałe opowiadania:
1 2 3 71 72 73 74 75 14997 14998 14999
Opowiadania - strona główna
Po kilku sekundach ...
- Chcemy wracać. - ...
- To. - Malec wskaz...
- No jak tam, dzieci...
- Tak, Janet. Tak, ...
- No to co chcecie ...
Oniemiała dziewczyna...
- No to co chcecie ...
- Polecenie Ortegi,...
- Ale co z tymi dzi...
Trzej pracownicy sp...
- Nic nie widzę, sz...
- OK - wpisała po d...
- Tak. Poszę połącz...
- Najpierw usiądź, ...
- Ale dlaczego, dyr...
- Jak dawniej, Jose...
- Pytałem, w co lub...
- Jest za co, Janet...
Mapa strony
Po kilku sekundach ...
- Chcemy wracać. - ...
- To. - Malec wskaz...
- No jak tam, dzieci...
- Tak, Janet. Tak, ...
- No to co chcecie ...
Oniemiała dziewczyna...
- No to co chcecie ...
- Polecenie Ortegi,...
- Ale co z tymi dzi...
Trzej pracownicy sp...
- Nic nie widzę, sz...
- OK - wpisała po d...
- Tak. Poszę połącz...
- Najpierw usiądź, ...
- Ale dlaczego, dyr...
- Jak dawniej, Jose...
- Pytałem, w co lub...
- Jest za co, Janet...
Mapa strony