- Nie. - Strażnik wzruszył ramionami.
- Polecenie Ortegi, a skoro Wielki Orti ma takie pomysły, to co ja mogę. Bergman, posiedzisz z nimi. - Popatrzył na najmłodszego z zespołu, po czym odwrócił się do pozostałych i klasnął w dłonie. - Przerwa na kawę.
Programiści skinęli głowami i wyszli za nim, a dzieci usiadły za konsolami i zaczęły zabawę w strzelanego. Naciskały zgrubienia na padach, ale czyniły to bez entuzjazmu. Jeszcze nie ukończyły pierwszej partii, gdy rozdzwoniła się komórka technika. Głos Tony'ego był mocno zaszumiony.
- Bergman. Awaria w Kalispell.
- W Kalispell?
- Tak. Nie mogą się zalogować. Jedź tam i sprawdź.
- Ale, szefie, ja jestem programistą. Nie może tego zrobić jakiś admin.
- Tak wyszło, Bergman. To pilne.
- Ale co z tymi dzieciakami?
- To tylko dzieci. Jedź! Zaraz ktoś cię zmieni. - Połączenie zosało przerwane. Bergman opuścił komórkę i chwilę stał, jakby się wahał, a później wzruszył ramionami.
- Polecenie Ortegi, a skoro Wielki Orti ma więcej dzieci niż kundel pcheł. Znacznie więcej, stary.
- Nieślubne? - Tony zniżył konspiracyjnie głos.
- Ba! - Mike wzniósł do góry palec wskazujący, a potem zrobił w tył zwrot i odmaszerował.
Gdy drzwi się zasunęły, manager znów przystąpił do skubania brody. Trwało to ponad pół minuty. Oczywiście trudno postronnemu obserwatorowi precyzyjnie określić, co działo się pod okrytą rudym włosem czaszką, w każdym razie efektem tych przemyśleń był kolejny telefon.
- Co jest, Tony? - spytał Ortega, podnosząc słuchawkę.
- Dzwonię, żeby powiedzieć, że bardzo są fajn te chłopaki.
Pozostałe opowiadania:
1 2 3 73 74 75 76 77 14997 14998 14999
- Polecenie Ortegi, a skoro Wielki Orti ma takie pomysły, to co ja mogę. Bergman, posiedzisz z nimi. - Popatrzył na najmłodszego z zespołu, po czym odwrócił się do pozostałych i klasnął w dłonie. - Przerwa na kawę.
Programiści skinęli głowami i wyszli za nim, a dzieci usiadły za konsolami i zaczęły zabawę w strzelanego. Naciskały zgrubienia na padach, ale czyniły to bez entuzjazmu. Jeszcze nie ukończyły pierwszej partii, gdy rozdzwoniła się komórka technika. Głos Tony'ego był mocno zaszumiony.
- Bergman. Awaria w Kalispell.
- W Kalispell?
- Tak. Nie mogą się zalogować. Jedź tam i sprawdź.
- Ale, szefie, ja jestem programistą. Nie może tego zrobić jakiś admin.
- Tak wyszło, Bergman. To pilne.
- Ale co z tymi dzieciakami?
- To tylko dzieci. Jedź! Zaraz ktoś cię zmieni. - Połączenie zosało przerwane. Bergman opuścił komórkę i chwilę stał, jakby się wahał, a później wzruszył ramionami.
- Polecenie Ortegi, a skoro Wielki Orti ma więcej dzieci niż kundel pcheł. Znacznie więcej, stary.
- Nieślubne? - Tony zniżył konspiracyjnie głos.
- Ba! - Mike wzniósł do góry palec wskazujący, a potem zrobił w tył zwrot i odmaszerował.
Gdy drzwi się zasunęły, manager znów przystąpił do skubania brody. Trwało to ponad pół minuty. Oczywiście trudno postronnemu obserwatorowi precyzyjnie określić, co działo się pod okrytą rudym włosem czaszką, w każdym razie efektem tych przemyśleń był kolejny telefon.
- Co jest, Tony? - spytał Ortega, podnosząc słuchawkę.
- Dzwonię, żeby powiedzieć, że bardzo są fajn te chłopaki.
Pozostałe opowiadania:
1 2 3 73 74 75 76 77 14997 14998 14999
Opowiadania - strona główna
- Czego chcesz?
- No więc ta młodsza...
Brodacz spojrzał w ...
- Tak. Wystarczy, ż...
- Tak. Nie mogą się...
- Świetnie. Po pros...
- Ale dlaczego, dyre...
- No tak. Mike mi i...
- Do Klispell?
...
- No przecież sam m...
- No to co chcecie ...
Mężczyzna wziął nap...
- Chwileczkę. - Bro...
- Zwariowałeś?
...
- No to finito. Czy...
- Jest za co, Janet...
- Poznajš.
- To ...
- Co jest, Mike? - ...
- Tu Beatrice Orteg...
Mapa strony
- Czego chcesz?
- No więc ta młodsza...
Brodacz spojrzał w ...
- Tak. Wystarczy, ż...
- Tak. Nie mogą się...
- Świetnie. Po pros...
- Ale dlaczego, dyre...
- No tak. Mike mi i...
- Do Klispell?
...
- No przecież sam m...
- No to co chcecie ...
Mężczyzna wziął nap...
- Chwileczkę. - Bro...
- Zwariowałeś?
...
- No to finito. Czy...
- Jest za co, Janet...
- Poznajš.
- To ...
- Co jest, Mike? - ...
- Tu Beatrice Orteg...
Mapa strony