Po kilkunastu metrach trafiła na schody i trzymając się metalowej poręczy, zbiegła na parter. Zobaczyła ich od razu. Stali naprzeciw okrągłej recepcji. Wszyscy wyglądali prawie tak samo: granatowe kurtki z ortalionu były szczelnie dopięte pod szyją, a pomarańczowe kaptury zachodziły głęboko na oczy.
Stary ochronarz przyglądał się im z zaciekawieniem, bo widoczne spod kapturów twarzyczki wydawały się bardzo blade i wychudzone. Drugi pochylił się nad jednym z dzieciaków.
- No, jak to, szefie. Jestem w drodze do Kalispell.
- W Kalispell?
- Tak. Nie mogą się zalogować. Jedź tam i sprawdź.
- Ale, szefie, ja jestem programistą. Nie może tego zrobić jakiś admin.
- Tak wyszło, Bergman. To pilne.
- Ale co z tymi dzieciakami?
- To tylko dzieci. Jedź! Zaraz ktoś cię zmieni. - Połączenie zosało przerwane. Bergman opuścił komórkę i chwilę stał, jakby się wahał, a później wzruszył ramionami.
- Polecenie Ortegi, a skoro Wielki Orti ma więcej dzieci niż kundel pcheł. Znacznie więcej, stary.
- Nieślubne? - Tony zniżył konspiracyjnie głos.
- Ba! - Mike wzniósł do góry palec wskazujący, a potem zrobił w tył zwrot i odmaszerował.
Gdy drzwi się zasunęły, manager znów przystąpił do skubania brody. Trwało to ponad pół minuty. Oczywiście trudno postronnemu obserwatorowi precyzyjnie określić, co działo się pod okrytą rudym włosem czaszką, w każdym razie efektem tych przemyśleń był kolejny telefon.
- Co jest, Tony? - spytał Ortega, podnosząc słuchawkę.
- Dzwonię, żeby powiedzieć, że bardzo są fajn te chłopaki.
- Jakie chłopaki?
- No te, co zwiedzają naszą sekcję.
Pozostałe opowiadania:
1 2 3 75 76 77 78 79 14997 14998 14999
Stary ochronarz przyglądał się im z zaciekawieniem, bo widoczne spod kapturów twarzyczki wydawały się bardzo blade i wychudzone. Drugi pochylił się nad jednym z dzieciaków.
- No, jak to, szefie. Jestem w drodze do Kalispell.
- W Kalispell?
- Tak. Nie mogą się zalogować. Jedź tam i sprawdź.
- Ale, szefie, ja jestem programistą. Nie może tego zrobić jakiś admin.
- Tak wyszło, Bergman. To pilne.
- Ale co z tymi dzieciakami?
- To tylko dzieci. Jedź! Zaraz ktoś cię zmieni. - Połączenie zosało przerwane. Bergman opuścił komórkę i chwilę stał, jakby się wahał, a później wzruszył ramionami.
- Polecenie Ortegi, a skoro Wielki Orti ma więcej dzieci niż kundel pcheł. Znacznie więcej, stary.
- Nieślubne? - Tony zniżył konspiracyjnie głos.
- Ba! - Mike wzniósł do góry palec wskazujący, a potem zrobił w tył zwrot i odmaszerował.
Gdy drzwi się zasunęły, manager znów przystąpił do skubania brody. Trwało to ponad pół minuty. Oczywiście trudno postronnemu obserwatorowi precyzyjnie określić, co działo się pod okrytą rudym włosem czaszką, w każdym razie efektem tych przemyśleń był kolejny telefon.
- Co jest, Tony? - spytał Ortega, podnosząc słuchawkę.
- Dzwonię, żeby powiedzieć, że bardzo są fajn te chłopaki.
- Jakie chłopaki?
- No te, co zwiedzają naszą sekcję.
Pozostałe opowiadania:
1 2 3 75 76 77 78 79 14997 14998 14999
Opowiadania - strona główna
Uniosła z niedowier...
- Ale co ja mam z n...
- Ale dlaczego, dyr...
- Wyjedź, Janet i n...
- Kompresja obrazów...
- Nie ma pan dostęp...
- No nareszcie - po...
- Siku. - Jeden z c...
- Janet, złotko - p...
- A ja już odchował...
- Bergman. Awaria w...
- Tak. Wiem o tym, ...
Przywrócenie pracow...
- Już.
- Spraw...
- Pomogłaś mi, Jane...
- Skąd to wszystko ...
- Nieślubne? - Tony...
Janet popatrzyła na...
- Dość! - syknęła i...
Mapa strony
Uniosła z niedowier...
- Ale co ja mam z n...
- Ale dlaczego, dyr...
- Wyjedź, Janet i n...
- Kompresja obrazów...
- Nie ma pan dostęp...
- No nareszcie - po...
- Siku. - Jeden z c...
- Janet, złotko - p...
- A ja już odchował...
- Bergman. Awaria w...
- Tak. Wiem o tym, ...
Przywrócenie pracow...
- Już.
- Spraw...
- Pomogłaś mi, Jane...
- Skąd to wszystko ...
- Nieślubne? - Tony...
Janet popatrzyła na...
- Dość! - syknęła i...
Mapa strony