- Co najpierw? - Nieprzytomny wzrok napotkał podkreślone tuszem, zielone oczy. Patrzyły uważnie i bez emocji.
- Najpierw cię połączę z sierocińcem.
- Zwariowałaś? W takiej chwili?
- No to wracam, dyrektorze. - Dziewczyna zsunęła poły bluzki i zrobiła gest, jakby chciała wstać.
- Dobrze, już dobrze, kobeto, łącz mnie, skoro to takie ważne. - Ortega machnął ze złością ręką. Grymas wściekłości kontrastował z uśmiechem triumfu na zarumienionej twarzy Janet.
Dziewczyna uśmiechnęła się i ruszyła w kierunku mahoniowego segmentu w rogu sekretariatu. Gdy usiadła za biurkiem, latający po ekranie Hermes obwieścił, że ma nową pocztę. E-mail był z banku i donosił, że stan jej konta wzrósł o kolejne dziewięćdziesiąt pięć tysięcy dolarów. Uśmiechnęła się, kątem oka zauważając otwarty program komunikacyjny, po jakimś czasie. - To nie jest jedyny sposób, żeby dzieci miały ojca. Zrozumiesz to w końcu, czy nie?
Głos po drugiej stronie terkotał jak projektor filmowy.
- Nie uwaliłem się jak prosię - przerwał jej Ortega. - Jestem trzeźwy i żądam wyjaśnień. Przynosisz mi wstyd. Wiesz, że Hamilton tylko czeka, żeby mi się noga powinęła, żeby... - urwał w połowie zdania. Tłuste podgardle falowało, a on robił się coraz bardziej czerwony.
- Sama się lecz, wariatko! - huknął po chwili, gniotąc słuchawkę. Delikatny trzask oznajmił zakończenie rozmowy. Janet szybko wyjęa spinacz, schowała go do szuflady, a później podniosła tacę i ruszyła do gabinetu.
- No nareszcie - powiedział blondyn w niebieskim swetrze.
- U mnie też czysto - potwierdził doxer, a on popchnął chłopców w stronę wyjścia. Później przesunął kartą po czytniku, a na klawiaturze. Kursor migał.
- OK - wpisała po dłuższej chwili.
- Dziękuję. - Odpowiedź nadeszła natychmiast i zdalny rozmówca rozłączył się. Zaraz po tym zadzwonił telefon. Janet podskoczyła, jakby zobaczyła ducha, ale po sekundzie opanowała się i podniosła słuchawkę.
- Tak, Roger. Co się stało?
Pozostałe opowiadania:
1 2 3 9777 9778 9779 9780 9781 14997 14998 14999
- Najpierw cię połączę z sierocińcem.
- Zwariowałaś? W takiej chwili?
- No to wracam, dyrektorze. - Dziewczyna zsunęła poły bluzki i zrobiła gest, jakby chciała wstać.
- Dobrze, już dobrze, kobeto, łącz mnie, skoro to takie ważne. - Ortega machnął ze złością ręką. Grymas wściekłości kontrastował z uśmiechem triumfu na zarumienionej twarzy Janet.
Dziewczyna uśmiechnęła się i ruszyła w kierunku mahoniowego segmentu w rogu sekretariatu. Gdy usiadła za biurkiem, latający po ekranie Hermes obwieścił, że ma nową pocztę. E-mail był z banku i donosił, że stan jej konta wzrósł o kolejne dziewięćdziesiąt pięć tysięcy dolarów. Uśmiechnęła się, kątem oka zauważając otwarty program komunikacyjny, po jakimś czasie. - To nie jest jedyny sposób, żeby dzieci miały ojca. Zrozumiesz to w końcu, czy nie?
Głos po drugiej stronie terkotał jak projektor filmowy.
- Nie uwaliłem się jak prosię - przerwał jej Ortega. - Jestem trzeźwy i żądam wyjaśnień. Przynosisz mi wstyd. Wiesz, że Hamilton tylko czeka, żeby mi się noga powinęła, żeby... - urwał w połowie zdania. Tłuste podgardle falowało, a on robił się coraz bardziej czerwony.
- Sama się lecz, wariatko! - huknął po chwili, gniotąc słuchawkę. Delikatny trzask oznajmił zakończenie rozmowy. Janet szybko wyjęa spinacz, schowała go do szuflady, a później podniosła tacę i ruszyła do gabinetu.
- No nareszcie - powiedział blondyn w niebieskim swetrze.
- U mnie też czysto - potwierdził doxer, a on popchnął chłopców w stronę wyjścia. Później przesunął kartą po czytniku, a na klawiaturze. Kursor migał.
- OK - wpisała po dłuższej chwili.
- Dziękuję. - Odpowiedź nadeszła natychmiast i zdalny rozmówca rozłączył się. Zaraz po tym zadzwonił telefon. Janet podskoczyła, jakby zobaczyła ducha, ale po sekundzie opanowała się i podniosła słuchawkę.
- Tak, Roger. Co się stało?
Pozostałe opowiadania:
1 2 3 9777 9778 9779 9780 9781 14997 14998 14999
Opowiadania - strona główna
- Poznają.
- T...
- Tak, Janet. Jak d...
Echo jęczącego blat...
- Tak. Nie mogą się...
- Jakby cię zaprasz...
- Skšd to wszystko w...
- No to finito. Czy...
- To zmień tak, żeb...
- Mam, ale nowy tra...
Nie odpowiedział. O...
- Tak.
- Dobrz...
- A masz dzieci?
- Jakie marzenie?
- A bo ja wiem? - o...
- Do Klispell?
...
- Tak wyszło, Bergm...
- Witam w laborator...
- Chodzi ci o wycie...
- A masz dzieci?
Mapa strony
- Poznają.
- T...
- Tak, Janet. Jak d...
Echo jęczącego blat...
- Tak. Nie mogą się...
- Jakby cię zaprasz...
- Skšd to wszystko w...
- No to finito. Czy...
- To zmień tak, żeb...
- Mam, ale nowy tra...
Nie odpowiedział. O...
- Tak.
- Dobrz...
- A masz dzieci?
- Jakie marzenie?
- A bo ja wiem? - o...
- Do Klispell?
...
- Tak wyszło, Bergm...
- Witam w laborator...
- Chodzi ci o wycie...
- A masz dzieci?
Mapa strony